Piątkowa sesja potwierdziła, że silny spadek z minionego poniedziałku zwiastuje trwalsze pogorszenie klimatu na rynku. Początek piątkowej sesji zapowiadał próbę zneutralizowania wpływu długiej czarnej świecy z poniedziałku - otwarcie WIG20 w jej połowie i ruch w kierunku styczniowego maksimum wzbudziły nadzieję na ponowny test 1500 pkt. Szybko okazało się, że mają ochotę rosnąć zaledwie dwie, trzy spółki, a to było za mało na utrzymanie się powyżej oporów. W sumie powstał czarny korpus o długości 26 pkt., który znacznie przybliżył rynek do zmiany trendu w krótkim terminie. Ostatecznie o zmianie przesądzi spadek indeksu poniżej 1414 pkt., będący zapowiedzią osiągnięcia w najlepszym przypadku obszaru pomiędzy szczytem z listopada (1339 pkt.) i linią trendu rosnącego, prowadzoną po minimach z października i grudnia ub.r. (obecnie 1300 pkt.). Jednak z uwagi na stan koniunktury na zagranicznych parkietach jest prawdopodobne, że jesteśmy na początku korekty całej czteromiesięcznej zwyżki. Może ona sprowadzić WIG20 przynajmniej do 1260 pkt.