Reklama

A podatek w kraju

Od października obywatele polscy będą mogli swobodnie otwierać konta w zagranicznych bankach, brać tam kredyty bądź inwestować w akcje czy jednostki funduszy, mających siedzibę za granicą. Jednak od zysków zagranicznych trzeba będzie zapłacić podatek w Polsce.

Publikacja: 02.02.2002 08:01

Liberalizacja krótkoterminowych przepływów kapitałowych to ostatni etap wprowadzania w Polsce przyjętej przez Unię Europejską zasady swobodnego przepływu kapitału. Zapewni ona szerszy dostęp inwestorów zagranicznych do Polski, m.in. umożliwi bankom zagranicznym lokowanie na krótki termin depozytów w naszym kraju, ale też da Polakom prawo do korzystania z usług zagranicznych instytucji finansowych.

Bez zezwoleń

Obecnie konto w zagranicznym banku można otworzyć tylko posiadając specjalne zezwolenie banku centralnego. Ten nie wydaje ich zbyt dużo. W nieco innej sytuacji są obywatele polscy, mający prawo do pobytu za granicą - o ile zakładanie kont w tym przypadku nie wymaga zezwolenia, to jednak w ciągu trzech miesięcy po powrocie do kraju osoba taka powinna konto zlikwidować, a wszystkie pieniądze przesłać do Polski.

Inaczej wygląda sprawa przy inwestycjach w akcje zagraniczne albo jednostki funduszy zagranicznych. To może robić już każdy i bez zezwoleń, z tym że za pośrednictwem krajowego biura maklerskiego.

W październiku, gdy zostanie wprowadzona pełna liberalizacja, zezwolenie stanie się niepotrzebne. Każdy będzie mógł skorzystać z oferty banku spoza kraju czy założyć sobie rachunek w biurze maklerskim za granicą albo kupić jednostki funduszy. A także każdy będzie mógł zaciągnąć kredyt w banku zagranicznym, o ile oczywiście ten uzna go za wypłacalnego.

Reklama
Reklama

Tej ostatniej możliwości obawia się część specjalistów. Istnieje bowiem ryzyko, iż Polacy zaczną się masowo kredytować w innych krajach, skuszeni niskimi stopami procentowymi. Jedynym hamulcem może się okazać ryzyko kursowe, ale biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia, gdy problemem była siła złotego, a nie jego słabość, to niebezpieczeństwo może okazać się iluzoryczne. Jednak taka sytuacja może zmusić polskie banki do redukcji cen kredytów, dzięki czemu staną się one w miarę konkurencyjne wobec ofert zagranicznych. Poza tym największe instytucje finansowe naszych unijnych sąsiadów, Niemiec, są obecne w Polsce i mają udziały w bankach czy firmach ubezpieczeniowych w naszym kraju, toteż mogą wyśrubować warunki udzielania kredytu Polakom, aby ich polskie spółki nie straciły klientów.

Ale z podatkami

Sama liberalizacja zostanie wprowadzona poprzez nowelizację prawa dewizowego. Zlikwiduje ona owe zezwolenia w stosunku do krajów Unii Europejskiej, ale nie tylko - dotyczy bowiem także krajów należących do OECD, a więc np. USA czy Japonii. Wprawdzie przepływy kapitałowe mają być kontrolowane, ale będzie to dotyczyło raczej wywożenia pieniędzy w walizkach niż przelewów bankowych. I na tym można by zakończyć, gdyby nie podatki. Bo od zysków kapitałowych trzeba płacić w Polsce podatki i to bez względu na to, gdzie są one osiągane.

Unia Europejska nie ma jednolitych norm, dotyczących opodatkowania zysków kapitałowych. Wprawdzie większość krajów pobiera podatek od zysków z lokat czy akcji, ale niektóre tego nie robią. Dla tych, którzy chcą uniknąć tej daniny, inwestycje zagraniczne mogą więc wydawać się dobrym sposobem.

Po pierwsze - sprawa niejednolitych przepisów podatkowych, dotyczących zysków kapitałowych, już wielokrotnie była poruszana przez kraje członkowskie, zwłaszcza te, które podatek mają. W rezultacie Komisja Europejska przygotowała projekt dyrektywy, która ma rozwiązać ten problem. Kraje członkowskie będą więc albo informowały o kontach obywateli innych państw UE w ich bankach, albo będą od nierezydentów pobierały podatek do własnych budżetów. A to oznacza, że po wejściu do Unii polski fiskus będzie wiedział kto i ile zarobił za granicą.Jednak prawo to zacznie obowiązywać, gdy Komisja przyjmie dyrektywę, a Polska stanie się krajem członkowskim. Zanim to nastąpi (liberalizacja ma zostać wprowadzona w tym roku, a Polska powinna zostać członkiem Unii najwcześniej w 2004 r.), można więc ryzykować i nie płacić podatku, który - w przeciwieństwie do zysków kapitałowych osiągniętych w Polsce, kiedy pobiera się 20% - płaci się na zasadach ogólnych. Aby zapobiec unikaniu płacenia podatków w ten sposób, w ostatniej nowelizacji ustawy podatkowej zapisano, iż od kwot wysyłanych za granicę przez osoby fizyczne pobiera się opłatę w wysokości 2% kwoty. Oznacza to, iż jeśli zechcemy przesłać przelewem 2 euro na nasze nowe konto w banku niemieckim, fiskus zabierze sobie 40 euro. Przepis ten obowiązuje od początku stycznia, a straci ważność wraz z końcem roku 2003. Być może jednak zostanie on wykreślony wcześniej, gdyż zdaniem specjalistów, jest on sprzeczny z zasadą wolnego przepływu kapitałów i jego likwidacji może zażądać np. Komisja Europejska.

Poza tym Polska podpisała z wieloma krajami, w tym europejskimi, umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania. I umowy te również zawierają klauzule dotyczące wymiany informacji. Może się więc okazać, iż fiskus się dowie o niezapłaconych podatkach i trzeba je będzie uiścić.

Reklama
Reklama

Aby więc być w zgodzie z prawem, trzeba będzie poinformować fiskusa w rocznym rozliczeniu podatkowym o dochodach uzyskanych za granicą i zapłacić od tego należny podatek. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że poza podatkiem od zysków trzeba zapłacić 2% od przesyłanych za granicę sum, zainteresowanie depozytami w bankach zagranicznych będzie zapewne niewielkie. Większą popularnością cieszyć się jednak mogą zagraniczne rachunki maklerskie czy jednostki tamtejszych funduszy inwestycyjnych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama