Ogłoszenia upadłości Apeximu zażądały pod koniec ub.r.: Zakład Produkcji Automatyki Sieciowej w Przygórzu, gdańskie Przedsiębiorstwo Usługowo--Handlowe Mercor oraz warszawski Kamexim.

Pierwszy swój wniosek wycofał ZPAS. Dług był w tym przypadku znikomy (33,3 tys. zł) i prawdopodobnie Apexim go uregulował. W miniony piątek o cofnięciu powództwa poinformował warszawski Kamexim. - Udało się nam porozumieć. Nastąpiła cesja wierzytelności, która jest w części sporna - powiedział PARKIETOWI Zbigniew Mikusek, prezes Apeximu. Kamexim wnioskował o zapłatę 120 tys. zł. Cały czas toczy się jednak postępowanie z powództwa Mercora, który żąda od giełdowej spółki 185,5 tys. zł. - Podobnie jak w przypadku Kameximu sprawa jest sporna - twierdzi prezes Mikusek. Apexim kwestionuje wykonane przez gdańską firmę prace oraz wysokość roszczenia spółki i podkreśla, że do czasu prawomocnego orzeczenia sądu w tej sprawie wierzytelność nie może zostać uregulowana.

Tymczasem do grona skarżących Apexim dołączył warszawski Empetis, który domaga się zapłaty ponad 237 tys. zł z tytułu wykonanych robót budowlanych. Również ta sprawa, zdaniem Apeximu, jest sporna. Przed sądem dochodzi także swoich praw były pracownik spółki, który żąda przywrócenia do pracy bądź odszkodowania. - Wobec złożenia przez Apexim wniosku o rozpoczęcie postępowania układowego, wszystkie te sprawy będzie rozpatrywał sąd zajmujący się postępowaniem układowym - zaznacza prezes.

Łączne zobowiązania Apeximu wynoszą 116 mln zł. Około 60% tej kwoty stanowią długi spółki wobec Pekao i tak naprawdę od postawy banku zależą dalsze losy Apeximu. - Rozmowy są bardzo ciężkie. Negocjujemy umorzenie dużej części zobowiązań. Bank musi ocenić ryzyko. Mam jednak nadzieję, że uda nam się porozumieć - twierdzi Zbigniew Mikusek.

Od momentu złożenia pierwszych wniosków o upadłość, kurs Apeximu spadł o ok. 20%. Obecnie akcje warszawskiej spółki wyceniane są na ok. 13 zł.