Oczywiście, wczorajsza sesja nie wprowadza niczego nowego do obrazu technicznego kontraktów terminowych na WIG20. Warto jednak odnotować dwie ciekawe kwestie. Po pierwsze, dochodząca w piątek do minus 40 pkt. baza uległa zmniejszeniu do około minus 20 pkt. Po drugie, nadal na bardzo wysokim poziomie utrzymuje się liczba otwartych pozycji. Daje to podstawę do przewidywania, iż wybicie z obecnego marazmu powinno być dość silne. Wskaźniki z wykresu dziennego nie pozostawiają zbytnich złudzeń co do jego przewidywanego kierunku. Niemal wszystkie podstawowe oscylatory spadają właśnie poniżej swych poziomów równowagi, a wart odnotowania jest również fakt, że od kilkunastu dni nie potwierdzały one nowych, coraz wyższych, poziomów cenowych kontraktu. Bardzo źle wygląda MACD. Do tej pory, gdy przecinał od góry linię sygnalną przebywając w strefie wyraźnie dodatnich wartości, zapowiadało to silny spadek ceny kontraktu. Nie sądzę, by teraz miało być inaczej. Zniżki mogą, ale wcale nie muszą, zatrzymać się na chwilę w przedziale 1360-1367 pkt. (raczej na wykresie intraday niż dziennym). Niższe wsparcie to poziom 1350 pkt., którego przełamanie sprowadzi wartość kontraktu do około 1270 pkt. Opory to kolejno 1411 (intra), 1426 i 1458 pkt. Podejrzewam, że przy ewentualnym wzroście pierwszy kłopot pojawi się już z przełamaniem poziomu 1426 pkt. w cenie zamknięcia.