Spółka poinformowała, że Grażyna Tkocz 1 lutego sprzedała 300 tys. akcji po 20 gr za sztukę, stanowiących 6,5% kapitału akcyjnego i reprezentujących 5,5 % głosów na WZA. Po tej transakcji ma ona 227 tys. papierów (4,92 % kapitału i 4,16% głosów na WZA). Kilka dni wcześniej Mieczysław Magiera, przewodniczący rady nadzorczej Lety, sprzedał ponad 254 tys. akcji spółki, reprezentujących 5,5% kapitału akcyjnego i 4,66 % głosów na WZA. Średnio uzyskał 22 grosze za papier. W efekcie transakcji, M. Magiera nie posiada już żadnych walorów wodzisławskiej firmy.

Te komunikaty wskazują, że po stronie podaży uaktywnili się najwięksi akcjonariusze Lety. Według oficjalnych danych, tylko jedna osoba - Grażyna Tkocz - posiadała pakiet akcji Lety gwarantujący ponad 5% głosów na WZA. Wiadomo jednak, a komunikat M. Magiery to potwierdza, że spółkę kontrolowała grupa współpracujących ze sobą osób fizycznych i że posiadała ona większość jej walorów. Teraz osoby te gorączkowo wyprzedają akcje. Wskazuje na to bardzo wysoki wolumen obrotów, zwłaszcza na ostatnich sesjach, kiedy sięga kilkuset tysięcy. Ożywiony handel rozpoczął się 23 stycznia i trwa do tej pory (w piątek właściciela zmieniło prawie 15% papierów przedsiębiorstwa, w poniedziałek 8%). Od tego czasu właściciela zmieniło w sumie około 62% akcji przedsiębiorstwa. Wartościowo obroty nie są duże, bo akcje Lety to papiery groszowe. Ich kurs sięgnął wczoraj na zamknięciu 20 groszy.

Sprzedającym akcje Lety nie można się dziwić. Spółka znajduje się w bardzo złej sytuacji finansowej, a w najbliższym czasie - jeśli nie wydarzy się nic niezwykłego - sąd wyda zapewne postanowienie o jej upadłości. Kto kupuje walory? Być może spekulanci, liczący, że do czasu sądowego orzeczenia w sprawie upadłości będzie można pograć na papierach, zwłaszcza że taka gra nie wymaga angażowania zbyt dużych środków. Przeciwko takiemu scenariuszowi przemawia jednak fakt, że kurs spółki znajduje się w trendzie spadkowym, a więc spekulanci nie mają większych szans na zarobek. Być może więc przetasowania to efekt umówionych transakcji. Na to wskazywałby wyjątkowo wysoki wolumen i fakt, że gorączkowa wymiana akcji równie nagle się rozpoczęła, jak i zakończyła. Wczoraj wolumen sięgnął już tylko 9,3 tys. - Nie mam pojęcia, kto może kupować nasze akcje. Nie wydarzyło się nic, co zmieniałoby sytuację firmy, chyba że zarząd o czymś nie wie, a to jest oczywiście mało prawdopodobne - twierdzi Wojciech Słomka, prezes przedsiębiorstwa.