Wczorajsza sesja była już znacznie spokojniejsza niż trzy poprzednie i przyniosła zahamowanie impetu podaży. W rezultacie WIG zanotował lekki wzrost, a zaporą dla spadków okazały się okolice dna z połowy stycznia br. na wysokości ok. 15 265 pkt. Biorąc pod uwagę, że w pobliżu znajduje się 38,2% zniesienie wzrostów z połowy grudnia ub.r. oraz pierwsze ze zniesień całej średnioterminowej zwyżki, można w tym rejonie oczekiwać jednego z ważniejszych obszarów wsparcia. Nie należy więc wykluczać, że w najbliższych dniach byki nadal będą bronić tego ograniczenia, co powinno przynieść powstrzymanie silnych spadków, ale w dalszym ciągu krótkoterminowe perspektywy rynku nie dają podstaw do optymizmu.

Aby bowiem mówić o większych szansach na poprawę sytuacji, WIG musi najpierw uporać się z najbliższymi oporami, z których pierwszy znajduje się już w przedziale 15 578-15 680 pkt., a wyznacza go okno bessy z wtorku. Kolejną barierą będzie luka położona w obrębie 15 835-15 870 pkt., która jest co prawda mniejsza, jednak także może stanowić przeszkodę dla zwyżki. Po udanej obronie wsparcia można wprawdzie oczekiwać prób testu tych oporów, ale większość przesłanek, jak chociażby układ wskaźników, potwierdza dominację podaży, powodując, że szanse ich sforsowania nie są raczej duże.