Nie wiadomo jednak, czy zechce coś powiedzieć o kulisach krachu korporacji, która odgrywała wiodącą rolę na rynku energii i miała dobre układy w kręgach politycznych, z Białym Domem włącznie. Może zasłonić się piątą poprawką do konstytucji, która stwarza mu możliwość niezabierania głosu w swojej sprawie. Senator Conrad Burns z Montany, członek komisji ds. handlu, jest sceptykiem i gotów jest skonsumować swój kapelusz, jeśli Lay zgodzi się zeznawać.
Wszystko wyjaśni się 14 lutego, kiedy były szef Enrona zawita na waszyngtoński Kapitol, gdzie we wtorek Joseph Berardino, szef Andersena, wiodącej światowej firmy konsultingowo-audytorskiej uwikłanej w skomplikowane manewry księgowe Enrona, bronił reputacji swojego przedsiębiorstwa.
Raport sporządzony przez Williama Powersa z uniwersytetu teksaskiego na zlecenie managementu Enrona wskazuje na współudział Andersena w tworzeniu spółek partnerskich, w których ukryto zobowiązania o wartości 1 mld USD. Wielu menedżerów energetycznego giganta dzięki nim poważnie wzbogaciło się, zwłaszcza Andrew Fastow, były główny finansista Enrona, który zainkasował 30 mln USD.
Berardino przyznał, że partnerska pajęczyna, oplatająca Enrona, nie była tajemnicą dla jego firmy, ale stanowczo zaprzeczył jakoby Andersen, wieloletni audytor Enrona, uczestniczył w jej tworzeniu.
Powers, mimo błagań, jak oświadczył Berardino, nie chciał wysłuchać, co ma do powiedzenia były zewnętrzny kontroler o kulisach bankructwa.