O aresztowaniu prezesa poinformowały telewizyjne "Wiadomości". Według informacji uzyskanych przez PARKIET w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie, śledztwo miało rzekomo dotyczyć podejrzenia popełnienia przestępstw na dużą skalę. Pojawiły się nawet pogłoski, że ma ono związek z aferą PZU Życie.
- To kompletna bzdura - skomentował prezes Modrzejewski tuż po zwolnieniu z aresztu. Jego zdaniem, zatrzymanie ma związek z dzisiejszym posiedzeniem rady nadzorczej, podczas którego dojdzie do próby jego odwołania. - Łatwiej jest odwołać mnie tuż po specjalnie ukartowanym zamieszaniu, niż czekać do NWZA 21 lutego, na którym inwestorzy finansowi mogliby opowiedzieć się za utrzymaniem obecnego zarządu - stwierdził A. Modrzejewski.
Podobnego zdania są analitycy giełdowi, którzy we wczorajszym zamieszaniu dopatrują się próby wpłynięcia na członków rady nadzorczej, by ta dokonała zmian w zarządzie PKN ORLEN. - Jeżeli pojawiły się zarzuty, że prezes Modrzejewski dokonywał czynów niezgodnych z prawem, to zapewne można było to wyjaśnić już dawno. Wydaje się, że zwlekanie z decyzją o zatrzymaniu jest celową rozgrywką przed zbliżającym się NWZA - powiedział Rafał Jankowski z CDM Pekao SA. Zaznaczył, że taka informacja wpłynie negatywnie na postrzeganie spółki przez zagranicznych inwestorów, którzy nie rozumieją zawiłości politycznych w Polsce. - Inwestorzy zagraniczni tracą zaufanie w momencie uzyskania informacji, że osoba piastująca wysokie stanowisko jest podejrzana o nieuczciwe praktyki - podkreślił R. Jankowski. Takie doniesienia mogą osłabić pozycję obecnego zarządu płockiego koncernu. W efekcie przedstawiciele inwestorów finansowych mogą na dzisiejszym posiedzeniu RN głosować za odwołaniem prezesa Modrzejewskiego.
- Trudno mi komentować sprawę, skoro nie znam powodów zatrzymania. Jednak sam fakt aresztowania nie oznacza jeszcze dokonania przestępstwa - powiedział PAP minister skarbu Wiesław Kaczmarek. W środowym wydaniu PARKIETU przyznał, że tworzy koalicję podmiotów, które będą chciały doprowadzić do zmian w kierownictwie PKN ORLEN na Walnym Zgromadzeniu.
Prezes Modrzejewski, pytany przez nas, czy tworzy blok obronny, który będzie w stanie przeciwstawić się zakusom Skarbu Państwa, stanowczo temu zaprzeczył. Nie zamierza także podawać się do dymisji. - Byłoby to odebrane jako ucieczka. Jeśli nowa rada nadzorcza mnie odwoła, przyjmę tę decyzję z pełną pokorą - stwierdził. Jego zdaniem, ewentualne zmiany w kierownictwie spółki pogłębią proces "wychodzenia" z akcji przez zagranicznych inwestorów.