Reklama

Rekiny w ataku

Jednym z najbardziej charakterystycznych zjawisk minionego tygodnia na warszawskim parkiecie był dynamiczny wzrost udziału transakcji zawieranych przez największych graczy. Wiele do myślenia daje to, że aktywności giełdowych rekinów towarzyszył spory spadek indeksu WIG20. Z obserwacji ich zachowania w przeszłości można wyciągnąć wniosek, że wkrótce będziemy świadkami interesujących wydarzeń.

Publikacja: 12.02.2002 07:56

W minionym tygodniu mieliśmy do czynienia z kontynuacją korekty ostatniej fali wzrostowej, mającej charakter klasycznego efektu stycznia. W ciągu dwóch kolejnych tygodni WIG20 stracił 6,4%, jednak dynamika spadku przybiera na sile i towarzyszy jej lekki (na razie) wzrost obrotów.

Średnia wartość obrotów na sesję zwiększyła się co prawda jedynie o 0,8%, osiągając 62,3 mln euro (230 mln zł) i od czterech tygodni utrzymuje się na podobnym, niezbyt wysokim poziomie. Jednak należy zwrócić uwagę na wyraźną zmianę nastrojów na rynku. O ile w pierwszym tygodniu obroty zmniejszyły się o 9%, to w trakcie ostatnich pięciu sesji, których bilans był już zdecydowanie ujemny, zaczęły rosnąć. Można przypuszczać, że kontynuacja spadkowej tendencji indeksu spowoduje znacznie większy wzrost obrotów.

Uwagę zwraca udział największych spółek, wchodzących w skład WIG20, w całkowitych obrotach na rynku akcji. W minionym tygodniu wyniósł on prawie 91% (wzrost o 6,6%), zbliżając się do rekordowo wysokich poziomów z początku października ubiegłego roku (początek obecnej fali hossy) oraz przełomu października i listopada. Z tak wysoką koncentracją obrotów na największych spółkach mieliśmy do czynienia jedynie sześciokrotnie w ciągu ostatnich 60 tygodni. Zawsze wiązało się to z występowaniem bardziej dynamicznych zmian wartości indeksu (dwukrotnie poprzedzało silne, ok. 5-proc. spadki, dwukrotnie towarzyszyło spadkom, raz bardzo silnemu wzrostowi - o ponad 14% na początku października ub.r. i raz poprzedzało zwyżkę WIG20). Statystycznie więc bilans tego typu wydarzeń nie był zbyt korzystny.

Trzeba także zauważyć, że zawsze po osiągnięciu w danym tygodniu bardzo wysokiego udziału spółek z WIG20 w obrotach ogółem, następował dłuższy lub krótszy jego spadek (ani razu nie utrzymał się dłużej niż tydzień na poziomie powyżej 90%). Świadczyć to może albo o cykliczności zakupów (fundusze emerytalne?) albo o próbach "poderwania" rynku w górę, pobudzenia aktywności innych grup inwestorów.

Najciekawsze obserwacje wiążą się jednak z udziałem dużych transakcji w obrotach. W minionym tygodniu wzrósł on aż o 12%, osiągając 65,8%. W ciągu ostatnich 13 miesięcy parametr ten wyższy poziom osiągnął tylko dwukrotnie, i to w niewielkim odstępie czasu. Po raz pierwszy stało się tak w pierwszym tygodniu kwietnia ub.r. (2-6 IV). Interesująca jest uderzająca analogia - udział dużych transakcji był niemal identyczny (65,85%), jak w ubiegłym tygodniu. Niemal identyczna była także wartość indeksu WIG20 - wówczas wynosiła na koniec tygodnia 1367,13 pkt., obecnie 1369,84 pkt. A więc różnica zaledwie niespełna 3-punktowa.

Reklama
Reklama

Na początku kwietnia wysoki udział dużych transakcji wystąpił tuż przed silnym wzrostem. W ciągu kolejnych dwóch tygodni WIG20 zyskał odpowiednio 6,11% i 3,32%, dochodząc do 1489,95 pkt. Nieudany test oporu na poziomie 1500 punktów spowodował wyprzedaż akcji największych spółek zapoczątkowaną w tygodniu 23-27 kwietnia, w którym udział transakcji o największej wartości w obrotach osiągnął rekordowo wysoki poziom 69,5%. W jej wyniku indeks zatrzymał się na 1400 punktach, czyli niemal 100 punktów poniżej poprzedniego szczytu.

Czy podobnie będzie i tym razem? Dopiero co ponownie testowaliśmy 1500 punktów, w ciągu dwutygodniowej korekty WIG20 zniżkował prawie o 100 punktów. Część inwestorów wydaje się gotowa do sprzedaży papierów. Zachowanie graczy na rynku terminowym wskazuje na oczekiwanie na silny ruch (bardzo wysoka liczba otwartych pozycji, mimo mocno niepewnej sytuacji, silne wahania różnicy między wartością kontraktu na WIG20 a indeksem) - idealny moment do rozpoczęcia podbierania akcji.Wskazania te potwierdza również udział dużych transakcji w ogólnej liczbie zawartych transakcji. W minionym tygodniu osiągnął on poziom najwyższy od początku stycznia bieżącego roku. Wówczas towarzyszył mu wzrost wartości WIG20 aż o 10,4% i ponad 5-proc "poprawka" w następnym tygodniu. Po tym jednorazowym impulsie udział dużych transakcji zaczął jednak zdecydowanie się obniżać, aż do ubiegłego tygodnia. Także spread osiągnął poziom najwyższy od końca grudnia ubiegłego roku, czyli od początku ostatniej fali wzrostów.

Dość prawdopodobny wydaje się więc scenariusz krótkotrwałej, dynamicznej zwyżki, połączonej być może z nieznacznym pokonaniem "mitycznego" poziomu 1500 punktów, w czasie której najwięksi inwestorzy dokonają dystrybucji akcji i następującego po niej głębszego spadku. Warto pamiętać, że w dotychczasowej historii naszego rynku na początku marca często kształtowało się lokalne dno giełdowej koniunktury.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama