W pierwszych transakcjach za USD płacono 4,17 zł, za euro 3,665 zł, odpowiadało to 9,4% powyżej starego parytetu. Po godzinie dolar wciąż kosztował 4,17 zł, wspólna waluta podrożała natomiast o 0,2 gr, byliśmy więc na 9,35%. Wtedy przeważyła podaż na rynku eurozłotego. Kurs USD wciąż był stabilny. O 13.00 poziomy wynosiły 4,17 i 3,65, odchyłka wzrosła do 9,6%. Po półtorej godziny było 9,7%, przy 4,165 i 3,645. Kończyliśmy na 4,172 i 3,658, czyli na 9,45%

Na rynku właściwie nic się nie działo. Zgodnie z oczekiwaniami, kursy i realna wartość złotego (której wyrazem jest odchylenie od parytetu) nie zmieniały się znacząco. Obroty nie były zbyt duże. Czekamy na piątkowe informacje o inflacji oraz na przyszłotygodniowe dane o produkcji przemysłowej i PPI (cenach produkcji).

Inwestorzy cały czas zastanawiają się, czy Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się w najbliższym czasie na jeszcze jedną obniżkę stóp procentowych. Z całą pewnością ewentualny wzrost styczniowej inflacji nie przybliży nas do niej. W tej chwili ekonomiści "rozjechali się" ze swoimi prognozami, dotyczącymi CPI. Optymiści mówią o 3,7% rok/rok, pesymiści o 4,0% rok/rok. Wydaje się jednak, że nie dane o inflacji, ale ewentualne dalsze złe informacje o gospodarce mogłyby być czynnikiem decydującym o cięciu. Z drugiej strony pamiętajmy, że skutki obniżania stóp nie od razu przenoszą się na gospodarkę. W tym sensie członkowie RPP mogą chcieć poczekać nawet kilka miesięcy, aby ocenić wpływ ostatnich decyzji na popyt wewnętrzny.

W pierwszych transakcjach za euro płacono 0,877 USD. O 10.00 dotarliśmy do 0,879. To jednak wszystko, na co stać było we wtorek wspólną walutę. Przeważyła podaż i w efekcie o 13.00 osiągnęliśmy 0,874 - to dzienne minimum. Kończyliśmy na 0,876.

Dzisiaj o 14.30 poznamy dane o styczniowej sprzedaży detalicznej w USA. Właściwie wszystkie informacje, jakie napływają do nas w tej chwili z największej gospodarki świata, rozpatrywane są pod kątem potwierdzenia rozpoczęcia procesu ożywienia. Nie inaczej jest w tym przypadku. Średnia oczekiwań to spadek o 0,2%. Miesiąc wcześniej było -0,1%. Byłaby to jednak dobra informacja, ewentualny spadek ma bowiem wynikać z sytuacji na rynku samochodowym. W styczniu doszło do wyraźnego zmniejszenia sprzedaży nowych aut. To efekt akcji promocyjnych, prowadzonych pod koniec 2001 roku. Wtedy sprzedaż wyraźnie wzrosła, a teraz w pierwszym miesiącu nowego roku musiało dojść do odreagowania. Gdyby pominąć rynek samochodowy, sprzedaż detaliczna wzrosła, zdaniem analityków, o 0,4%, w porównaniu ze zmniejszeniem o 0,1% poprzednio.