Sytuacja na giełdzie nie jest zbyt klarowna. Wczoraj przez większą część sesji panował marazm. Nie widać było szczególnie silnej presji podażowej, ale oczekiwanie na nie najlepsze wyniki spółek skutecznie powstrzymywało kupujących. Nastroje poprawiły się po opublikowaniu dużo lepszych od oczekiwań amerykańskich danych o sprzedaży detalicznej. Jest to kolejny symptom spodziewanego ożywienia gospodarczego na świecie, które, jeśli nastąpi, z pewnością pomoże polskiej gospodarce. Jednak oczekiwanym remedium na większość naszych bolączek jest przystąpienie do Unii Europejskiej. Niestety, termin i warunki przyjęcia krajów kandydackich nie są jeszcze znane. Przedstawione ostatnio przez Komisję Europejską warunki finansowe członkostwa zostały, delikatnie mówiąc, nie najlepiej przyjęte przez kraje, które dopłacają do unijnej kasy. Trudno zatem powiedzieć, jak będą wyglądały dalsze negocjacje i czy nadzieje pokładane w UE nie są ciut wygórowane.
Dość niepokojąco wyglądają (choć nie powinny dziwić, zważywszy na to, kto jest u władzy) rządowe plany konsolidacji przedsiębiorstw w kilku branżach. Są oczywiście powody (górnictwo), dla których nie powinno się tego robić, ale z pewnego punktu widzenia są również i zalety. Jeśli wspomnieć przy tym o coraz ciekawszych pomysłach na nowe podatki (winietki, OC), to obawy o przyszłość gospodarki są uzasadnione. Jest to na tyle odległa perspektywa, że giełda może pokusić się o krótkoterminowy wzrost, jednak na prawdziwą hossę chyba trzeba będzie poczekać.
Zwróć uwagę na:
BIG - klin zniżkujący widoczny na wykresie sygnalizuje możliwość dynamicznego wzrostu. Wybicie z formacji nastąpi po pokonaniu poziomu 3,50.
Unikaj: