WIG20 - próba sił
Ostatni tydzień nie był zbyt ciekawy i nie przyniósł większych rozstrzygnięć krótkoterminowej sytuacji. WIG20 utknął bowiem w obrębie niewielkiej stabilizacji pomiędzy ważnymi poziomami wsparcia i oporu, i dopiero przełamanie któregoś z nich może przynieść sygnały wskazujące na kierunek wyraźniejszego ruchu. Obecnie każda ze stron rynku może mieć argumenty przemawiające na jej korzyść, ale żadna z nich nie potrafi zdecydowanie ich potwierdzić i tym samym uzyskać większej przewagi.
Wskaźnik nadal broni silnego wsparcia znajdującego się w strefie ok. 1353-1359 pkt., które wyznaczają pokonany szczyt z połowy listopada ub.r. oraz 38,2% zniesienie wzrostów trwających od połowy grudnia 2000 r. Coraz bliżej tego obszaru, bo aktualnie na wysokości ok. 1340 pkt., znajduje się również niezwykle istotna linia czteromiesięcznego trendu wzrostowego. W tej sytuacji otrzymujemy więc najsilniejszą obecnie zaporę dla głębszej przeceny, która zwiększa prawdopodobieństwo powstrzymania dalszych spadków w najbliższym czasie. Taka sytuacja stwarza jednocześnie okazję dla wzrostowego odbicia, ale potwierdzeniem takiego wariantu będzie dopiero sforsowanie najbliższych oporów, z których najważniejsza jest luka bessy z 5 lutego w przedziale ok. 1386-1398 pkt. Jej zamknięcie powinno wkrótce dać sygnał dla wzrostów w okolice maksimów średnioterminowej tendencji na wysokości ok. 1486 pkt. Biorąc jednak pod uwagę, że nieco wyżej, bo w obrębie ok. 1520-1560 pkt., rozciąga się najsilniejsza obecnie bariera podażowa wyznaczona przez szczyt z II połowy kwietnia ub.r. oraz poziom 38,2% zniesienia głównego trendu spadkowego z marca 2000 r., trudno raczej liczyć, by w perspektywie najbliższych tygodni na rynek powróciły większe zwyżki.
Na razie byków nie stać jednak nawet na ten pierwszy krok ku poprawie sytuacji, a trwające od tygodnia próby pokonania wspomnianego okna kończą się niepowodzeniem. Nie jest to więc powód do optymizmu, świadczy o sporej słabości rynku na obecnym etapie, która nawet w przypadku przebicia oporu nie daje wkrótce dużych szans na powrót do trendu wzrostowego.
Podsumowując powyższy obraz rynku można więc powiedzieć, że mamy do czynienia z patową sytuacją. Bliskość istotnego wsparcia nie pozostawia wprawdzie zbyt wiele miejsca dla dalszej przeceny, ale z drugiej strony byki ograniczają się na razie jedynie do jego obrony i nie są w stanie zainicjować większego odbicia. Ich zapał skutecznie gaśnie już w obrębie najbliższego z oporów, czyli luki bessy z początku lutego br. Biorąc pod uwagę znaczenie tych barier, wydaje się, że silniejsze powinno okazać się wsparcie, ale dopiero pokonanie poziomu ok. 1400 pkt. może przynieść potwierdzenie tego założenia. Ponadto przy obecnym potencjale popytu trudno raczej spodziewać się, by w najbliższym czasie rynek był w stanie powrócić do wzrostów i pokonać strefę ok. 1520-1560 pkt.