Te cztery dominujące biura maklerskie odpowiadają za 75% obrotów na LSE, generowanych przez transakcje detaliczne. Świadczą one usługi dla mniejszych biur maklerskich, które z kolei bezpośrednio obsługują już klientów indywidualnych. - Pojawił się pomysł, aby nasze cztery instytucje stworzyły własny elektroniczny system handlu, umożliwiający mniejszym klientom bezpośredni dostęp do książki podaży i popytu - powiedział Bloombergowi David Macnamara, dyrektor generalny Winterflood Securities. - Na razie prowadzimy wywiad wśród naszych klientów, czy zainteresowani są takim rozwiązaniem. Jeśli uznają oni, że jest ono dobre, będziemy realizować kolejne etapy planu - dodał.

Projekt czwórki biur maklerskich powstał w reakcji na podobne plany London Stock Exchange. Ta największa europejska giełda pod względem kapitalizacji, zamierza już w kwietniu br. uruchomić tzw. bramę dla klientów detalicznych za pośrednictwem której, już bez udziału wspomnianej czwórki, mniejsi brokerzy będą mieli bezpośredni dostęp do notowań koordynowanych przez 10 market-makerów. Wprawdzie największe biura maklerskie będą miały wciąż możliwość świadczenia usług jako pośrednicy, jednak warunkiem podłączenia do systemu będzie roczna opłata w wysokości 20 tys. funtów. - LSE, po giełdowym debiucie, uświadomiła sobie, że jest przede wszystkim instytucją komercyjną. Więc czyni wszystko, by móc zmniejszyć koszty działalności - ocenia David Macnamara.

Merrill Lynch, CS First Boston, Dresdner Kleinwort i Winterflood Securities nie podpisały z LSE wstępnej umowy, dotyczącej udziału w nowym systemie. Zrobiło to jednak dziesięciu innych większych brokerów, takich jak m.in. Knight Trading i HSBC Securities.