Od 24 sierpnia do początku września ub.r. kurs akcji 4Media na fali pogłosek o rychłym pozyskaniu inwestora wzrósł o 36%. Jan Kreft, prezes zarządu DM Wolne Słowo - kluczowego podmiotu w grupie kapitałowej - zapowiedział w tym czasie (29 sierpnia ub.r.), że w ciągu najbliższych tygodni w grupie pojawi się zagraniczny inwestor finansowy i niewykluczone że docelowo przejmie on nad nią kontrolę. W kolejnym roku w 4Media bądź w DW Wolne Słowo miałby natomiast pojawić się kolejny inwestor, ale jego zaangażowanie byłoby mniejsze. Rynek przyjął te deklaracje z euforią i cena akcji spółki wzrosła tego dnia aż o 22,4%. Co ciekawe, już dzień później Monika Sarnecka, rzecznik prasowy 4Media, poinformowała, że spółka podpisała umowę inwestycyjną z inwestorem, który zapewni jej finansowanie na najbliższe 2-3 lata, tylko że....nie chce on się na razie ujawnić. Nazajutrz tajemnica została jednak wyjaśniona - okazało się, że "nowym" inwestorem - bynajmniej nie zagranicznym - jest spółka MediaInvest (zarządzana, podobnie jak 4Media, przez Wojciecha Kreffta), posiadająca już ponad 10% akcji giełdowej firmy.
Inwestorzy rozstrzygnięcia te przyjęli z rozczarowaniem, a notowania 4Media spadły do 25 września o ponad 14%. Dwa dni później z pomocą przyszły im jednak kolejne wypowiedzi przedstawicieli spółki.
- Rozmowy trwają. Być może twierdzenie, iż inwestor pojawi się w najbliższych dniach, było zbyt optymistyczne, ale czynimy starania w tym kierunku i jesteśmy przekonani, że spółka pozyska partnera - mówiła wówczas PARKIETOWI Monika Sarnecka. Odmówiła jednak udzielenia bliższych informacji na temat potencjalnego inwestora - Ogłosimy je wówczas, kiedy zostaną podpisane wszystkie dokumenty. Sądzę, że nie jest to kwestia dni, ale nie potrwa to także zbyt długo - dodała. Jak można się domyślać, kurs ponownie zaczął zwyżkować i do 10 października ub.r. zyskał ponad 50%. Zbawiennym inwestorem okazały się, amerykańskie fundusze GEM, które obiecały 5 mln USD.
Spółek, których deklaracje o możliwości pozyskania inwestora strategicznego specjaliści traktują jedynie jako wydarzenia medialne, jest więcej. Do tej kategorii zaliczyć można na przykład zapowiedzi Pawła Obrębskiego, głównego udziałowca Atlantisu, o pozyskaniu dla spółki inwestora, który korzystając z giełdowego statusu miałby wprowadzić do spółki działalność internetową. Podobnie jak tylko gratką dla spekulantów są "przecieki" z rozmów, jakie z zainteresowanymi współpracą podmiotami prowadzą jakoby przedstawiciele Oceanu czy Pażura. Szymon Jachacz, prezes zarządu pierwszej z tych spółek, zapowiedział ostatnio na łamach prasy, że warunki umowy z inwestorem strategicznym są już obecnie tylko "szlifowane". Czy znajdzie się jednak ktoś, kto kupi firmę, która rok ubiegły zakończyła stratą netto w wysokości ponad 80 mln zł przy przychodach na poziomie jedynie 8,1 mln zł?
- Takie spółki nie znajdują się w obszarze naszych zainteresowań niezależnie od tego, jak szumne wizje rozgłaszają. Dlatego trudno mi nawet zweryfikować, które z powyższych planów mają jakieś prawdopodobieństwo realizacji - powiedział PARKIETOWI Sebastian Buczek, doradca inwestycyjny ING IM.