Wydatki na artykuły przemysłowe spadły o 0,4% po wzroście w grudniu o 0,3% - poinformował krajowy urząd statystyczny Insee. Ekonomiści spodziewali się wzrostu o 0,2%. Z raportu Insee wynika, że trzecia co do wielkości europejska gospodarka może wolniej niż zakładano wracać na ścieżkę ożywionego rozwoju, po tym jak w ostatnim kwartale ub.r. tempo wzrostu wyniosło zaledwie 0,1% i było najniższe od pięciu lat. Bezrobocie w styczniu było najwyższe od 14 miesięcy. Drugi francuski producent samochodów Renault odnotował w II półroczu spadek zysku o 68% i zapowiedział, że nie spodziewa się jego wzrostu w tym roku.
Wydatki Francuzów na sprzęt domowy - od odbiorników stereo po meble - spadły w porównaniu z grudniem o 1,5%, sprzedaż odzieży zmniejszyła się o 0,2%, a samochodów o 0,8%. W porównaniu ze styczniem ub.r. wydatki Francuzów wzrosły o 1,2%.
W Wielkiej Brytanii, drugiej co do wielkości europejskiej gospodarce, sprzedaż w styczniu niespodziewanie spadła o 0,3% wobec grudnia, natomiast w Stanach Zjednoczonych - bez uwzględniania sprzedaży samochodów - wzrosła, i to bardziej niż w jakimkolwiek innym miesiącu od prawie dwóch lat. Zaskoczyło to wielu ekonomistów i skłoniło do rewizji prognoz tempa wzrostu gospodarczego na I kwartał.
Jeszcze przed kilkoma tygodniami wielu analityków spodziewało się spadku wydatków konsumpcyjnych w pierwszych trzech miesiącach br., a co za tym idzie, prognozowali tempo wzrostu całej amerykańskiej gospodarki na poziomie niewiele tylko przekraczającym 1%. W grudniu z jeszcze większym pesymizmem oceniali początek 2002 roku. Teraz jednak wielu uważa, że w I kw. tempo wzrostu PKB wyniesie w USA 2,5% lub nawet więcej. Gdyby mieli rację, byłby to najszybszy wzrost od prawie dwóch lat.
Nawet sprzedaż samochodów nie spadła tak bardzo, jak wielu oczekiwało po zniesieniu darmowego jej kredytowania oferowanego od października ub.r. Warto zwrócić uwagę na jeden wskaźnik obliczony przez Goldman Sachs, który w ubiegłym tygodniu podniósł swoją prognozę wzrostu PKB w USA w I kw. do 2,5% i do 4% w II kwartale. Bank ten przeanalizował mianowicie rzeczywistą sprzedaż detaliczną w styczniu, a więc bez samochodów, paliwa i materiałów budowlanych. Tak liczone wydatki dają, zdaniem ekonomisty tego banku Jana Hatziusa, prawdziwy obraz nastrojów konsumentów i zwiększyły się one w stosunku rocznym aż o 10,3%. Gdyby takie tempo utrzymało się do marca, byłby to najszybszy wzrost wydatków konsumpcyjnych od 10 lat.