W przypadku wykresów prostych sprawa nie wygląda na skomplikowaną. Przypomnę, że w przypadku tego sposobu tworzenia wykresu dokonujemy wymiany serii bez żadnej ingerencji we wcześniejsze tworzące go dane. Po prostu, gdy stara seria kontraktów wygasa, następnego dnia bierze się do wykresu dane nowej serii. Na naszym rynku wygląda to tak, że gdy w piątek wygasa stara seria, to od poniedziałku bierzemy kolejną serię o najbliższym terminie wygaśnięcia. Tylko czy takie podejście jest najlepszym rozwiązaniem? Oczywiście, przypomina nam się problem fałszywej luki, która może powstać przy wymianie serii. Ale od czego mamy technikę wykresu skorygowanego? Korygujemy więc dane wcześniejsze wykresu kontynuacyjnego o wielkość fałszywej luki. Gdy więc kurs poniedziałkowego otwarcia nowej serii jest wyższy od piątkowego kursu rozliczeniowego serii wygasającej o 15 pkt., to właśnie tę wartość dodajemy do wszystkich kursów wykresu kontynuacyjnego. Na wykresie będzie to wyglądać, jakbyśmy cały wykres lekko podnieśli. Dzięki temu zabiegowi nasz wykres stanie się bardziej wiarygodny.
Jest jednak jeden element, który sprawia, że wielu osobom taki sposób budowy wykresu nie przypadnie do gustu. Zakładamy tu bowiem, że gracz czeka ze swoimi otwartymi pozycjami do momentu wygaśnięcia starej serii, a gdy to nastąpi otwiera nowe pozycje dnia następnego. Co jednak z okresem między zamknięciem pozycji na starej serii i ich odbudowaniem na nowej? Gracz jest zmuszony przebywać poza rynkiem jedną noc. Graczom krótkoterminowym nie musi to robić różnicy (tym bardziej tym skupionym na grze intraday) jednak graczom nastawionym średnioterminowo może to sprawiać pewien kłopot. Ucieka im możliwość zarobku między zamknięciem z piątku a otwarciem w poniedziałek. Jak z tego wybrnąć? Zamiast czekać z odbudowywaniem swej pozycji do poniedziałkowego otwarcia, można tego dokonać już w piątek na zamknięcie. Wtedy w rozliczeniu po sesji, gdy wygasną nam pozycje na starej serii pozostaną te nowe, otwarte na serii nowej. Takie zachowanie implikuje jednak inny sposób budowy wykresu skorygowanego. Wtedy dane wykresu będą skorygowane o wartość różnicy między piątkowym kursem zamknięcia nowej serii a kursem zamknięcia serii wygasającej. Pozbędziemy się wtedy fałszywej luki między seriami, a będziemy także mieli okazję wykorzystać różnice w cenach między sesją piątkową a poniedziałkową.
Może zrodzić się pytanie, dlaczego tak dużą wagę przywiązuję do zachowania się gracza. Czy do analizy wykresów te kilka punktów w tę czy drugą stronę jest tak istotne? Można tylko powiedzieć, że przy analizach wykresów tygodniowych te różnice nie mają żadnego znaczenia. Jednak podstawową przesłanką budowania wykresów kontynuacyjnych według własnej metody rolowania serii jest ich wykorzystanie do testów własnych systemów inwestycyjnych. Tutaj każdy punkt się liczy, zwłaszcza gdy błędy mogą powodować wygenerowanie fałszywych sygnałów, a te mogą wpłynąć na ocenę danego systemu. Tutaj wykres musi dokładnie obrazować to, co inwestor robi w momencie gdy ma otwarte systemowe pozycje, a zachodzi potrzeba zrolowania serii.
Do tej pory mówiliśmy o wymianie serii wygasającej na serię, która będzie miała najbliższy termin wygaśnięcia. Występuje tu ciche założenie, że właśnie seria kontraktów, której termin wygaśnięcia jest najbliższy, będzie charakteryzować się największym obrotem. Nie zawsze jednak to założenie się sprawdza. Zdarzają się sytuacje, że mimo iż dana seria jest najszybciej wygasającą, nie dominuje ona pod względem wielkości obrotów. Trudno w takiej sytuacji brać ją pod uwagę przy budowie wykresu kontynuacyjnego. Ceny na serii o małym obrocie mogą być przypadkowe, wywołane przez mały kapitał lub kilka "odbiegających od normy transakcji". Ich wiarygodność jest więc poważnie zachwiana. Tego typu dane raczej trudno brać pod uwagę przy poważnej analizie rynku, a ewentualne wnioski z niej płynące mogą być obarczone sporym marginesem błędu. Nie ma się więc co upierać przy serii najszybciej wygasającej.
Przyjmijmy założenie, że do wykresu będziemy brali serię, której obrót jest największy. To rozwiąże wybór serii, ale mamy jeszcze wybór momentu wymiany. Najczęściej zdarza się, że na serii, której termin wygaśnięcia nieubłaganie się zbliża, spadają obroty, a rosną na serii, która ma ją zastąpić.