Reklama

Kiedy wymienić serię kontraktów w wykresie kontynuacyjnym

W ubiegłym tygodniu przybliżyłem dwa sposoby tworzenia wykresów kontynuacyjnych. Każdy ma swoje wady i zalety. Jednak by móc z nich korzystać, trzeba je stworzyć. Sprawa na pierwszy rzut oka wydaje się prosta, jednak pewne niuanse wydają się warte uwagi.

Publikacja: 23.02.2002 08:29

W przypadku wykresów prostych sprawa nie wygląda na skomplikowaną. Przypomnę, że w przypadku tego sposobu tworzenia wykresu dokonujemy wymiany serii bez żadnej ingerencji we wcześniejsze tworzące go dane. Po prostu, gdy stara seria kontraktów wygasa, następnego dnia bierze się do wykresu dane nowej serii. Na naszym rynku wygląda to tak, że gdy w piątek wygasa stara seria, to od poniedziałku bierzemy kolejną serię o najbliższym terminie wygaśnięcia. Tylko czy takie podejście jest najlepszym rozwiązaniem? Oczywiście, przypomina nam się problem fałszywej luki, która może powstać przy wymianie serii. Ale od czego mamy technikę wykresu skorygowanego? Korygujemy więc dane wcześniejsze wykresu kontynuacyjnego o wielkość fałszywej luki. Gdy więc kurs poniedziałkowego otwarcia nowej serii jest wyższy od piątkowego kursu rozliczeniowego serii wygasającej o 15 pkt., to właśnie tę wartość dodajemy do wszystkich kursów wykresu kontynuacyjnego. Na wykresie będzie to wyglądać, jakbyśmy cały wykres lekko podnieśli. Dzięki temu zabiegowi nasz wykres stanie się bardziej wiarygodny.

Jest jednak jeden element, który sprawia, że wielu osobom taki sposób budowy wykresu nie przypadnie do gustu. Zakładamy tu bowiem, że gracz czeka ze swoimi otwartymi pozycjami do momentu wygaśnięcia starej serii, a gdy to nastąpi otwiera nowe pozycje dnia następnego. Co jednak z okresem między zamknięciem pozycji na starej serii i ich odbudowaniem na nowej? Gracz jest zmuszony przebywać poza rynkiem jedną noc. Graczom krótkoterminowym nie musi to robić różnicy (tym bardziej tym skupionym na grze intraday) jednak graczom nastawionym średnioterminowo może to sprawiać pewien kłopot. Ucieka im możliwość zarobku między zamknięciem z piątku a otwarciem w poniedziałek. Jak z tego wybrnąć? Zamiast czekać z odbudowywaniem swej pozycji do poniedziałkowego otwarcia, można tego dokonać już w piątek na zamknięcie. Wtedy w rozliczeniu po sesji, gdy wygasną nam pozycje na starej serii pozostaną te nowe, otwarte na serii nowej. Takie zachowanie implikuje jednak inny sposób budowy wykresu skorygowanego. Wtedy dane wykresu będą skorygowane o wartość różnicy między piątkowym kursem zamknięcia nowej serii a kursem zamknięcia serii wygasającej. Pozbędziemy się wtedy fałszywej luki między seriami, a będziemy także mieli okazję wykorzystać różnice w cenach między sesją piątkową a poniedziałkową.

Może zrodzić się pytanie, dlaczego tak dużą wagę przywiązuję do zachowania się gracza. Czy do analizy wykresów te kilka punktów w tę czy drugą stronę jest tak istotne? Można tylko powiedzieć, że przy analizach wykresów tygodniowych te różnice nie mają żadnego znaczenia. Jednak podstawową przesłanką budowania wykresów kontynuacyjnych według własnej metody rolowania serii jest ich wykorzystanie do testów własnych systemów inwestycyjnych. Tutaj każdy punkt się liczy, zwłaszcza gdy błędy mogą powodować wygenerowanie fałszywych sygnałów, a te mogą wpłynąć na ocenę danego systemu. Tutaj wykres musi dokładnie obrazować to, co inwestor robi w momencie gdy ma otwarte systemowe pozycje, a zachodzi potrzeba zrolowania serii.

Do tej pory mówiliśmy o wymianie serii wygasającej na serię, która będzie miała najbliższy termin wygaśnięcia. Występuje tu ciche założenie, że właśnie seria kontraktów, której termin wygaśnięcia jest najbliższy, będzie charakteryzować się największym obrotem. Nie zawsze jednak to założenie się sprawdza. Zdarzają się sytuacje, że mimo iż dana seria jest najszybciej wygasającą, nie dominuje ona pod względem wielkości obrotów. Trudno w takiej sytuacji brać ją pod uwagę przy budowie wykresu kontynuacyjnego. Ceny na serii o małym obrocie mogą być przypadkowe, wywołane przez mały kapitał lub kilka "odbiegających od normy transakcji". Ich wiarygodność jest więc poważnie zachwiana. Tego typu dane raczej trudno brać pod uwagę przy poważnej analizie rynku, a ewentualne wnioski z niej płynące mogą być obarczone sporym marginesem błędu. Nie ma się więc co upierać przy serii najszybciej wygasającej.

Przyjmijmy założenie, że do wykresu będziemy brali serię, której obrót jest największy. To rozwiąże wybór serii, ale mamy jeszcze wybór momentu wymiany. Najczęściej zdarza się, że na serii, której termin wygaśnięcia nieubłaganie się zbliża, spadają obroty, a rosną na serii, która ma ją zastąpić.

Reklama
Reklama

Najczęściej, na naszym rynku również, kilka dni przed wygaśnięciem starej serii obrót na niej jest już mniejszy niż na serii, która ma ją zastąpić.

Trzymając się założenia, że wielkość obrotów wyznacza serię, możemy pójść dalej - że wyznacza nie tylko serię, ale i moment zamiany serii. Naszym zadaniem jest zbudowanie wykresu o najlepszych parametrach, wykresu, którego dane będą najbardziej wiarygodne. A wiarygodność cen jest wyznaczana przez wolumen, jaki im towarzyszy. Każdy uzna, że na rynku płynnym ceny są bardziej wiarygodne niż na rynku niepłynnym. Zwłaszcza gdy rozpatruje się je pod kątem możliwości zawarcia transakcji. Tutaj także wypływa problem opracowywania systemów inwestycyjnych. Badając je musimy mieć przeświadczenie, że była możliwość zawarcia transakcji po cenach, jakie nam wskaże system. Wniosek jest taki, że wymiany serii do wykresu kontynuacyjnego dokonujemy w dzień wygaśnięcia serii starej lub wcześniej, jeśli obrót na niej był już mniejszy od obrotu na innej serii. W tym drugim przypadku wymiana serii następuje w pierwszym dniu, w którym obrót na nowej serii przeważa nad obrotem na starej serii. W przypadku kontraktów na WIG20 jest to zwykle początek ostatniego tygodnia notowań serii wygasającej. Wymiany dokonujemy na zasadzie podobnej jak w przypadku wymiany "piątkowej". W zależności od wybranego przez nas sposobu budowy wykresu kontynuacyjnego albo zwyczajnie zamieniamy notowania starej serii na notowania serii nowej (prosty wykres kontynuacyjny) lub też dokonujemy korekty dotychczasowych danych wykresu kontynuacyjnego o różnicę między ceną zamknięcia serii nowej a ceną zamknięcia serii starej (wykres kontynuacyjny).

Jak widać, pozornie prosta budowa wykresu kontynuacyjnego nie jest wcale tak prosta. Wiele zależy od upodobań gracza i jego sposobu radzenia sobie z rolowaniem otwartych pozycji. Sporządzanie wykresu kontynuacyjnego jest więc sprawą dość indywidualną. Każdy właściwie powinien sobie tworzyć taki wykres samodzielnie, a jeśli posiłkuje się danymi dostępnymi w różnych serwisach, to powinien zdawać sobie sprawę z założeń, jakimi kierowała się osoba tworząca wykres. Różnica między wykresami prostymi i skorygowanymi jest tak duża, że czasami nieznajomość sposobu doboru danych do własnych analiz może prowadzić do błędnych wniosków. Warto na to uczulić zwłaszcza graczy parających się poszukiwaniem własnego systemu inwestycyjnego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama