Od czterech tygodni w sektorze średnich spółek trwa korekta pięciomiesięcznych wzrostów. W tym czasie indeks stracił 47 pkt., czyli 4,26%. Zarówno czas trwania zniżek, jak i ich skala (największe od początku października ub.r.) to elementy wskazujące na to, że są one czymś więcej niż tylko chwilowym przesileniem. Taki wniosek potwierdza tygodniowy Stochastic, który po przecięciu przed trzema tygodniami swojej średniej teraz potwierdził ten sygnał sprzedaży opuszczeniem strefy wykupienia. Również dzienna wersja tego wskaźnika opisuje ewidentne osłabienie rynku, osiągając wartości najniższe od siedmiu miesięcy. W takiej sytuacji jest mało prawdopodobne, by mogło dojść do większej zwyżki wcześniej niż z poziomu około 1000 pkt., na jakim znajduje się 38,2-proc. zniesienie całej fali wzrostowej. Wcześniej odbicia można spodziewać się w okolicach 1030 pkt., wyznaczonych przez szczyt koniunktury z początku minionego roku. Najbliższym oporem jest w tej chwili 1065 pkt. - przełamany dołek z 14 stycznia. Wydaje się jednak, że czwartkowe notowania można potraktować jako ruch powrotny w jego kierunku, więc prawdopodobnie niedźwiedzie nie dopuszczą do ponownej zwyżki do tego poziomu. Jednocześnie jest chyba zbyt wcześnie, by prowadzić jakąś linię opisującą trwające zniżki, dlatego decydujące znaczenie trzeba przypisać barierom wynikającym z usytuowania lokalnych dołków i górek.