W pierwszych transakcjach piątkowych za USD płacono 4,166 zł, za euro 3,62 zł, odpowiadało to 10,0% powyżej starego parytetu. Aż do wczesnych godzin popołudniowych obserwowaliśmy niewielką przewagę podaży. Złoty tracił, ale bardzo powoli, przy niezbyt dużych obrotach. O 13.30 mieliśmy 9,8%. Dolar podrożał o 0,7 gr, wspólna waluta o 1,4 gr. Potem USD zaczął zyskiwać, euro natomiast tracić. O 15.00 kursy wynosiły 4,16 i 3,645, było to 9,75%. Do końca dnia przeważały oferty sprzedaży zarówno na rynku USD/zł, jak i na rynku euro/zł. Kończyliśmy na 4,174 i 3,66, odchylenie wynosiło 9,4%.
W tym tygodniu notowania podporządkowane były informacjom o produkcji, w kontekście oczywiście spekulacji pod kątem obniżki stóp procentowych. Złoty zyskiwał w poniedziałek i we wtorek, opublikowane wcześniej dane o podaży pieniądza i o inflacji wskazywały bowiem na to, że aktywność gospodarcza mogła spaść jeszcze bardziej, co przybliżyłoby nas do kolejnego cięcia stóp. Potem polska waluta zaczęła tracić, okazało się bowiem, że co prawda symptomów ożywienia nie ma, ale jednocześnie nie jest aż tak źle, aby Rada musiała wykonywać jakieś dramatyczne ruchy. Wątpliwości rozwiał, przynajmniej zdaniem większości inwestorów, prezes NBP Leszek Balcerowicz, który powiedział, że RPP uwzględniła w styczniowej decyzji zarówno dane o inflacji, jak i o produkcji.
A co czeka nas w nowym tygodniu? Wydaje się, że złoty znowu zakończy niżej (w ciągu ostatnich pięciu dni osłabił się o ponad 0,5%). We wtorek i w środę odbędzie się posiedzenie Rady, nikt nie spodziewa się jednak zmian. W czwartek po południu poznamy dane o rachunku obrotów bieżących. Średnia prognoz mówi o 650 mln USD deficytu. Jednak nie sam wskaźnik, ale informacje o eksporcie będą szczególnie śledzone przez ekonomistów. Jeśli tylko zobaczymy jakieś złe informacje, co w praktyce oznaczałoby wynik poniżej 2,3 mld USD, będzie to czynnikiem negatywnie wpływającym na polską walutę.
W piątek rano za euro płacono 0,869 USD. Przed południem nie dochodziło do większych zmian. Dopiero po 12.00 przeważył popyt. Kończyliśmy na 0,877.
Późnym popołudniem dowiedzieliśmy się, że produkcja przemysłowa wzrosła w Niemczech w grudniu o 0,4% m/m, co oznacza, że wskaźnik rok/rok spadł o 5,1%. W efekcie na rynku eurodolara doszło do nieznacznej korekty, szybko jednak powrócił trend wzrostowy.