Z początkiem nowego tygodnia w byki wstąpiły świeże siły. W poniedziałek przed południem nic nie zapowiadało, że na rynku będzie widać aktywność strony popytowej. Im bliżej jednak końca notowań, tym bardziej uwidaczniała się przewaga popytu. Inwazja popytu nastąpiła po godzinie 15.00. Tym samym otrzymaliśmy czytelny sygnał, że nie należy lekceważyć siły strony popytowej. W wyniku dominacji byków na wykresie pojawiła się biała świeca o korpusie nie widzianym od początku stycznia. W trakcie notowań przełamana została średnioterminowa średnia krocząca, a wczorajsze zamknięcie wypadło dokładnie na poziomie krótkoterminowej średniej kroczącej. Dzięki zwyżce oscylatory szybkie opuściły strefę wyprzedania i wygenerowały sygnały kupna. Dobrze to wróży na najbliższe sesje, jednak wciąż nie rozwiązuje kluczowego problemu, przed jakim stoi indeks spółek o największej kapitalizacji. Dopóki nie zostanie sforsowana bariera oporu w okolicach 1500 pkt., dopóty nie ma co marzyć o powrocie dynamicznych wzrostów. Jedna jaskółka wiosny czyni, zatem do poniedziałkowego ożywienia trzeba podchodzić ostrożnie. Wszelkie próby aktywności popytu należy zatem traktować jako korektę kilkutygodniowych już spadków. Zamiast teraz kupować, warto poczekać do przełamania lokalnego szczytu z końca stycznia, a jeszcze lepiej do przełamania oporu z kwietnia i maja 2001 roku. Inna sprawa, że długo można na to poczekać...