Stowarzyszenie Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych (STFI) nie wypracowało dotąd jednolitego stanowiska w kwestii interpretacji znowelizowanej ustawy podatkowej. Stowarzyszenie nie otrzymało też interpretacji tych przepisów od Ministerstwa Finansów. Według Piotra Dziewulskiego, nowego prezesa STFI, rozmowy z MF jeszcze się toczą.
Tymczasem już za dwa dni towarzystwa rozpoczną naliczanie podatku, pod warunkiem, że Trybunał Konstytucyjny na dzisiejszym posiedzeniu nie zakwestionuje ustawy (TK będzie dziś rozpatrywał wniosek złożony przez Platformę Obywatelską). Inwestorzy nadal nie wiedzą jednak, jaka część ich oszczędności będzie opodatkowana.
Osoby, które wpłaciły pieniądze do funduszy po 30 listopada, nie wiedzą np., czy powinny je wypłacić do końca lutego, aby mieć pewność, że uchronią je przed fiskusem. Opinie prawników w tej sprawie są podzielone. Część uważa, że nie ma takiej potrzeby, gdyż opodatkowane będą, podobnie jak w przypadku lokat bankowych, tylko dochody otrzymane po 1 marca. Inni są jednak zdania, że inwestor, który wpłacił pieniądze po 30 listopada i nie wypłaci ich do końca lutego, zapłaci podatek od zysków wypracowanych w całym okresie inwestycji. Stanowisko STFI w tej i kilku innych sprawach ma być znane jutro.
Tymczasem, zdaniem P. Dziewulskiego, STFI nie ma uprawnień do tego, aby doradzać inwestorom, jak powinni postąpić, aby zapłacić jak najniższy podatek. Zwraca on też uwagę na fakt, że każde TFI ma prawo przyjąć takie rozwiązania, jakie wynikają ze statutów poszczególnych funduszy. - Nie ma potrzeby, aby w każdej kwestii dotyczącej podatków wszyscy członkowie STFI mieli jednakowe stanowisko - powiedział prezes Dziewulski.
Do tej pory członkowie STFI porozumieli się w kwestii sposobu umarzania jednostek. Ma to ogromne znaczenie dla inwestorów, gdyż od przyjętej metody będzie zależeć wysokość płaconego podatku. Towarzystwa uzgodniły, że ponieważ nie ma możliwości pełnej identyfikacji jednostek, należy stosować metodę FIFO (najpierw umarza się jednostki kupione najwcześniej).