Po czterech tygodniach na wykresie indeksu pojawiła się pierwsza spadkowa piątka. Miała ona 158 pkt. długości. Jest to silny argument przemawiający za odwracaniem średnioterminowego trendu wzrostowego. A to oznacza, że nowego szczytu już nie będzie! Ostatnie sesje przyniosły dosyć silne wzrosty. Na razie utknęły one w silnej strefie oporu 1383-1400 pkt. Pod koniec wczorajszej sesji doszło do silnego cofnięcia, co dobrze widać było na kontraktach terminowych na indeks WIG20 (ujemna baza na zamknięciu wyniosła aż 20 pkt.). Było to spowodowane spadkiem wskaźnika zaufania amerykańskich konsumentów. Krótkoterminowo może się to przełożyć jedynie na lokalną korektę na giełdach w USA i na naszym rynku. Wsparcie dla indeksu można wyznaczyć na poziomie 1370 i w rejonie 1359-1363 pkt. W dłuższej perspektywie spodziewam się dalszych wzrostów. Ich zasięg szacuję na 1420-1440 pkt. Wzrostowa korekta powinna przyjąć postać trójki i może zakończyć się w pierwszej dekadzie marca.

Niestety, będzie to ostatni moment do sprzedaży akcji, gdyż kolejna fala spadkowa przełamie już linię średnioterminowego trendu wzrostowego, co będzie bardzo silnym sygnałem sprzedaży, podobnym w skutkach do tych z lutego i czerwca 2001 roku. Od szczytu obecnej wzrostowej korekty indeks może zniżkować nawet o 200-300 pkt. W dłuższej perspektywie powinniśmy w tym roku zobaczyć nowe długoterminowe dno. Myślę, że przyjdzie na to właściwy czas, gdy indeks będzie rzeczywiście już bardzo nisko i wielu inwestorów będzie zgadzać się ze mną, że pogłębienie dna jest nieuchronne. Obecnie ten scenariusz dla wielu optymistów może być zbyt szokujący.