Jeszcze kilkanaście miesięcy temu prezes Skipietrow miał wśród analityków giełdowych i zarządzających portfelami inwestycyjnymi pełny kredyt zaufania. Bardzo dobrze oceniano strategię spółki, która skoncentrowała się wówczas na bardzo dochodowej developerce. Pozytywnie komentowano także restrukturyzację grupy kapitałowej, która miała na celu sprzedaż spółek nie związanych bezpośrednio z budownictwem. Wszystko było w porządku, dopóki Mostostal pokazywał dobre wyniki finansowe. Jednak załamanie branży budowlanej i coraz większe kłopoty ze sprzedażą mieszkań przez developerów odbiły się niekorzystnie na kondycji warszawskiej firmy budowlanej.
Walkę o wpływy podjęli akcjonariusze mniejszościowi (głównie fundusze emerytalne i inwestycyjne). Pierwsze starcie miało miejsce na WZA kwitującym rok 2000. Wówczas instytucje finansowe uzyskały tylko dwa miejsca w siedmioosobowej radzie nadzorczej (zgłosiły czterech kandydatów).
Pod koniec września 2001 r. akcjonariusze mniejszościowi złożyli wniosek o zwołanie NWZA w celu wyborów do RN w drodze głosowania grupami. Zawierał on jednak błędy formalne, więc w połowie października złożono kolejny. I wówczas prezes Skipietrow po raz pierwszy pokazał, jak dobrze umie bronić swoich interesów. Otóż spółka odmówiła zwołania NWZA, powołując się na fakt, że akcjonariusze źle obliczyli liczbę akcji i nie posiadają wymaganych prawem 20%. Kolejne tygodnie przyniosły uspokojenie - obie strony próbowały porozumieć się poza forum publicznym.
W styczniu br. okazało się jednak, że nic z tego nie wyszło. Instytucje finansowe złożyły się więc kolejny wniosek o zwołanie NWZA, które zarząd spółki wyznaczył na 27 lutego. Jednak po wystawieniu listy akcjonariuszy okazało się, że głosy wnioskodawców zostały ograniczone do 4,99%. Sąd w ten sposób zdecydował się bowiem zabezpieczyć powództwo akcjonariusza Michała Skipietrowa, który oskarżył instytucje finansowe o działanie w porozumieniu. I znów punkt dla prezesa Mostostalu - przynajmniej do czasu zwołania kolejnego NWZA jego pozycja w spółce jest niezagrożona.
Michał Skipietrow jest związany z Mostostalem Export od 20 lat. W lutym 1982 r. został dyrektorem generalnym ówczesnego przedsiębiorstwa eksportu budownictwa. Wcześniej (w latach 1963-1978) doświadczenie zdobywał w Mostostalu Warszawa, gdzie był zatrudniony m.in. na stanowiskach kierownika obiektu, kierownika budowy, zastępcy naczelnego inżyniera. Prezesem zarządu Mostostalu Export jest od 1990 roku. Pełni także funkcję przewodniczącego rad nadzorczych kilku spółek z grupy kapitałowej.