Po poniedziałkowej imponującej zwyżce nastał czas uspokojenia. Aktywność byków po przełamaniu dwóch średnich kroczących (Sk-15 i Sk-45) znacznie zmalała. Środowa sesja jest najlepszym tego dowodem. Na pocieszenie posiadaczom akcji pozostaje to, że niedźwiedzie również nie kwapią się do przejęcia inicjatywy w perspektywie kilku dni. Na wczorajszej sesji WIG20 stracił symboliczne 0,5 pkt. Krótki korpus środowej świecy potwierdza, że po burzliwych wydarzeniach z początku tygodnia impet byków znacznie opadł. Oscylatory szybkie mimo bliskości strefy wykupienia wciąż znajdują się w strefie neutralnej. Z tego powodu o sygnałach pozbywania się akcji wciąż nie może być mowy. Jednocześnie na przeszkodzie kontynuacji zwyżki stoi lokalne maksimum z 13 lutego br., znajdujące się na wysokości 1385 pkt. Od końca stycznia na rynku spółek największej kapitalizacji panuje trend horyzontalny. Strona popytowa dołożyła co prawda ostatnio sił, aby wydźwignąć indeks z tego kilkutygodniowego marazmu, jednak na razie co jej aktywność jest nieprzekonująca. Wciąż aktualna pozostaje rada, że z wchodzeniem na rynek warto wstrzymać się do pokonania wierzchołka z 25 stycznia br., a jeszcze lepiej do chwili przełamania oporu w okolicach 1500 pkt. (wiosenne maksima z ubiegłego roku). Kończący się miesiąc i tak okazuje się bardziej łaskawy dla posiadaczy akcji niż miało to wynikać z historii. Od końca stycznia do teraz WIG20 spadł o niespełna 5%.