Podczas ostatniej sesji wyraźnie widoczna była atmosfera wyczekiwania na dalszy rozwój wypadków. O tym, że na rynku nie ma jednomyślności w kwestii dalszego biegu wypadków, świadczą znaczne obroty w ciągu minionych dwóch dni. Z punktu widzenia analizy technicznej opisuje to niepewność co do tego, czy ostatnie zwyżki były jedynie ruchem powrotnym WIG20 do przełamanej średniookresowej linii trendu wzrostowego, czy też początkiem końca korekty w jego ramach. O tym, że brak fundamentalnych powodów do trwalszych wzrostów, mówi wielu obserwatorów rynku. I trudno z tym się nie zgodzić. Po fali wzrostów opierających się na nadziejach na odrodzenie gospodarcze rynki czekają na fakty i efekty podjętych działań, zmierzających do pobudzenia wzrostu. Tegoroczne dane przynoszą niejednoznaczne informacje. Sam A. Greenspan pozostaje ostrożny i stwierdza w Kongresie, że ożywienie może być mniej dynamiczne niż po poprzednich kryzysach. Nie ma on zbyt mocnych argumentów i wskazuje jedynie na redukcję zapasów przedsiębiorstw. Ale na takiej podstawie można liczyć jedynie na nietrwałą poprawę koniunktury.
W kontekście wczorajszej decyzji RPP warto wspomnieć o danych dotyczących zeszłorocznego deficytu ekonomicznego. To jest jeden z głównych czynników, jaki Rada bierze pod uwagę przy ustalaniu ceny pieniądza. Jeszcze pół roku temu ten wskaźnik, przekraczający 5,5% PKB, przekreślałby jakiekolwiek rozmowy o cięciu stóp. Teraz delikatnie zwraca się na to uwagę, wiedząc jednocześnie, że są małe szanse na redukcję deficytu w tym i następnym roku. To zawęża pole działania RPP, co z kolei nie ulży kosztom obsługi długu publicznego. Filozofia rządu, zakładająca, że im gorzej w gospodarce, tym bardziej trzeba obniżać stopy, wydaje się tutaj nie na miejscu.
Rynki akcji czekają na wyraźne oznaki poprawy koniunktury, ale ta cierpliwość kiedyś się kończy. Wydaje się, że jesteśmy coraz bliżej tego momentu.
Zwróć uwagę na:
Nie widać w tym momencie waloru, którego zachowanie dawałoby szansę na trwały i stabilny wzrost. Ryzyko pogłębienia korekty jest nadal duże i dopóki nie przyjdą silne sygnały kupna, lepiej przyglądać się rynkowi z boku.