Wczorajsza sesja przyniosła kolejną próbę kontynuacji wzrostowego odbicia, która jednak nie zakończyła się wyraźnym sukcesem. WIG zyskał wprawdzie lekko na wartości i w dalszym ciągu utrzymuje się powyżej luki hossy z wtorku w przedziale 15 251-15 297 pkt., ale pewne obawy może budzić fakt, że potencjał popytu gaśnie w okolicach linii średnioterminowego trendu spadkowego z października ub.r. przebitej w ujęciu logarytmicznym w zeszły wtorek. Aktualnie biegnie ona na wysokości ok. 15 470 pkt. i stanowi jeden z najważniejszych poziomów oporu.

Do czasu jej jednoznacznego sforsowania istnieje więc spore ryzyko, że ostatnie wzrosty są jedynie ruchem powrotnym w tym kierunku. Jakkolwiek kolejnych prób testu wykluczyć nie można, to jednak należy liczyć się z tym, że samo naruszenie tej bariery nie przyniesie jeszcze większych rozstrzygnięć. W takim przypadku indeks stanie bowiem wkrótce przed koniecznością pokonania położonej w pobliżu kolejnej istotnej bariery podażowej, którą wyznacza okno bessy z 5 lutego br. w strefie 15 578-15 680 pkt. Dopiero zamknięcie tej luki będzie można uznać za wiarygodniejszą oznakę rosnącej siły rynku w krótkim okresie, co z kolei powinno zapowiadać wyraźniejszą poprawę koniunktury i otworzyć drogę dla ataku ma wierzchołki z końca stycznia br.