Przebieg ostatnich dwóch sesji - a zwłaszcza druga połowa notowań ze środy i pierwsza część czwartkowych - pokazały, że część uczestników warszawskiego parkietu (podobnie jak członków rządu), mimo powszechnie panującej opinii o pozostawieniu przez RPP stóp procentowych na nie zmienionym poziomie, liczyło jednak na kolejną ich obniżkę. Powrót marazmu dodatkowo spotęgowało bezbarwne wystąpienie szefa Fed Alana Greenspana, który co prawda stwierdził, że recesja w USA dobiega końca, ale nie można jednocześnie spodziewać się zbyt dużego ożywienia gospodarki. W takiej sytuacji inwestorzy poczuli się nieco zagubieni, a rynek ponownie opadał pod własnym ciężarem. Z punktu widzenia indeksu WIG20 ważne jest jednak, że zdołał on obronić wsparcie w okolicach 1350 pkt., a w odbiciu od niego pomogły pozytywne dane makroekonomiczne zza oceanu. Okazało się bowiem, że produkt krajowy brutto USA wzrósł w IV kwartale 2001 roku o 1,4%, co dosyć znacznie przewyższa oczekiwania tamtejszych analityków, którzy szacowali wzrost do wysokości maksimum 1%. Euforycznej reakcji na te dane jednak na początku sesji nie było i na ostateczną reakcję Wall Street w tej kwestii trzeba będzie jeszcze poczekać. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo, że paradoksalnie mogą one mieć negatywny wydźwięk, gdyż dynamika wzrostu całej gospodarki nie przekłada się jak dotąd w dostatecznym stopniu na wyniki finansowe spółek. Z drugiej strony kontrargumentem dla takiej oceny może okazać się opublikowany wczoraj wskaźnik Chicago PMI, który wzrósł do 53,1% (oczekiwano 47%).

Zwróć uwagę na:

Orfe - skuteczna obrona wsparcia na linii tendencji zwyżkowej z sierpnia ub.r. może zapowiadać w najbliższym czasie kolejną próbę powrotu do wzrostów. Mankamentem są jednak niewielkie obroty.

Unikaj:

Orbis - przełamanie linii średnioterminowego trendu zwyżkowego i wybicie dołem z kanału wzrostowego są sygnałami niosącymi groźbę głębszej korekty, która już wkrótce może sprowadzić kurs przynajmniej w okolice ok. 19,5 zł.