W mijającym tygodniu sesje na międzynarodowej giełdzie petrochemicznej w Londynie przebiegły pod znakiem systematycznego wzrostu cen ropy naftowej. Ostatecznie baryłka gatunku Brent kosztowała w końcu sesji piątkowej ponad 21,6 USD, o 6,5% więcej niż tydzień wcześniej. Tendencję wzrostową na rynku wywołały głównie dwa czynniki. Na początku tygodnia pojawiła się informacja o nieznacznym spadku jego zapasów na rynku amerykańskim. W drugiej połowie tygodnia impulsem do zwyżek były oficjalne wypowiedzi przedstawicieli OPEC, którzy podkreślili, że do końca br. raczej nie ma co liczyć na to, by organizacja ta zdecydowała się na zwiększenie eksportu.
Tymczasem na europejskim rynku miedzi miała miejsce w ostatnich dniach konsolidacja. Cena tego surowca w kontraktach trzymiesięcznych wzrosła na londyńskiej giełdzie metali w mijającym tygodniu zaledwie o ok. 1%, by w końcu sesji piątkowej wynosić ok. 1560 USD za tonę. Jeden z londyńskich brokerów powiedział Reutersowi, że istotnym poziomem oporu, ograniczającym wzrost notowań miedzi, jest cena 1570-1575 USD za tonę.
W końcu sesji piątkowej uncja złota kosztowała w Londynie ok. 295,5 USD, wobec 292,75 USD tydzień wcześniej. Do nieznacznej zwyżki notowań tego kruszcu przyczyniły się jego agresywne zakupy robine przez jednego dużego inwestora amerykańskiego. W drugiej połowie tygodnia obroty na rynku spadły, w oczekiwaniu na zaplanowaną na nadchodzący tydzień aukcję złota, którą ma przeprowadzić Bank Anglii.