Pomimo utworzenia w poniedziałek 10-punktowej luki hossy trudno powiedzieć, by sesja miała przełomowe znaczenie dla układu sił w segmencie technologicznym. Odnosiło się wrażenie, iż byki za jednym razem chciały zdobyć zbyt dużo. Nie dosyć, iż przełamały linię półtoramiesięcznych spadków, wyprowadzoną ze szczytu z połowy lutego, to podjęły jeszcze walkę o zakrycie luki bessy z 19 lutego, a także przebicie się powyżej dołka z 5 lutego. Końcowy fragment notowań zadecydował o tym, że strona popytowa nie zdołała utrzymać rynku powyżej tych dwóch ostatnich oporów, przez co znacznie zmniejsza się pozytywne znaczenie poniedziałkowych notowań.

Najważniejszą informacją jest to, że nie została naruszona struktura, trwającego od połowy stycznia, trendu spadkowego, więc należy ostrożnie mówić o szansach na trwalszy wzrost. Z tym trzeba zaczekać do chwili przebicia się powyżej 639 pkt., co potwierdziłoby sygnał kupna, wynikający ze złamania krótkoterminowej linii trendu malejącego. Dwa wsparcia mają teraz istotne znaczenie. Wczorajsza luka hossy pomiędzy 621-631 pkt., a także prosta, łącząca dołki z października i grudnia przy 605 pkt. Przebicie tych barier będzie równoznaczne z powrotem do zniżek, co doprowadzi do testu historycznego minimum.