Z uwagi na mniejsze, niż wczoraj obroty można przyjąć, że te wsparcia zostaną obronione. Nie jest to jednak powód do zbytniego optymizmu przed następnymi sesjami, bo notowania z tego tygodnia wypadły bardzo słabo. Pomimo rosnących mocno indeksów na zagranicznych giełdach my nie zyskaliśmy nic. To rodzi podejrzenie, iż poprzednie sesje, a także wzrosty z ubiegłego tygodnia były dobrą sposobnością do dystrybucji akcji. Dzisiejsza sesja wskazuje na to, że odreagowanie lutowych spadków dobiega końca i już niedługo ponownie może być zagrożone wsparcie w postaci listopadowego szczytu.
Na myśl przychodzi porównanie obecnej sytuacji rynku z tym, co działo się na nim w drugiej połowie 1999 r. Wtedy po długiej fali wzrostów mieliśmy powolne spadki, po których nastąpiło silne odreagowanie, które wzbudziło nadzieje, że rynek wraca do trendu wzrostowego. Kiedy okazało się, że tak nie jest nastąpiła kolejna, tym razem dużo silniejsza, fala spadków. Dwie pierwsze sesje tego tygodnia pokazały, że taki wariant jest możliwy także i teraz, a potwierdzeniem jego realizacji będzie spadek WIG20 poniżej 1339 pkt.
Rynek pokazał, że w krótkim terminie wydarzenia na zagranicznych giełdach nie mają obecnie dużego znaczenia. Jednak przy takiej słabości popytu można obawiać się, ze ewentualna korekta na świecie przyczyni się do dalszego pogorszenia nastrojów.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu