Nadzwyczajne zgromadzenie wspólników PZU NFI Management (po 50% udziałów mają PZU SA i PZU Życie) pod koniec lutego odwołało prezesa zarządu Jacka Czeladko, wiceprezesa Edwarda Jastrzębskiego oraz wiceprezesa Piotra Osieckiego. W przypadku J. Czeladko odwołanie uzasadniono, jak wynika z treści uchwały, do której udało się dotrzeć PARKIETOWI, zamiarem powierzenia mu przez jednego ze wspólników (najprawdopodobniej chodzi o PZU SA) funkcji w zarządzie innej spółki zależnej. E. Jastrzębskiego odwołano "w związku z utratą zaufania do niego", a P. Osieckiego bez żadnego szczegółowego uzasadnienia.

Następnego dnia rada nadzorcza firmy miała wybrać nowy zarząd, ale nie zrobiła tego. Jedynie powołała z powrotem Piotra Osieckiego na stanowisko wiceprezesa spółki. Z naszych informacji wynika, że postanowiono jednego z członków poprzednich władz przywrócić na stanowisko, ale do ostatniej chwili zastanawiano się, kto miałby znowu znaleźć się w zarządzie. Ostatecznie wybór padł na P. Osieckiego.

- To ciekawe o tyle, że dotychczasowe władze firmy zarządzającej były kojarzone z innym obozem politycznym niż reprezentowany obecnie w grupie PZU. A że kryteria polityczne odgrywały w NFI i firmach zarządzających nimi zawsze dużą rolę, nie trzeba nikogo przekonywać. Pozostawienie na stanowisku pana Osieckiego to najwyraźniej element targów między udziałowcami PZU NFI Management - twierdzi nasz rozmówca związany z grupą PZU.

Czy uda się dzisiaj powołać pozostałych członków zarządu PZU NFI Management? Z naszych informacji wynika, że są na to spore szanse. Od kilku dni prezes Montkiewicz i prezes Nawrocki prowadzą rozmowy na ten temat. Gdyby kompromisu nie osiągnięto, konflikt między szefem PZU SA i PZU Życie mógłby objąć inne, ważniejsze spółki zależne, w tym towarzystwo emerytalne, czy organizowaną wciąż firmę asset management.

- PZU SA i PZU Życie zdają sobie sprawę, że ze sporów i przepychanek nic dobrego nie może wyniknąć. Poza tym, sytuacja w PZU NFI Management to swego rodzaju poligon. Jeśli tu prezesi Montkiewicz i Nawrocki nie dogadają się, to w innych przypadkach będzie jeszcze trudniej. A to zagrażałoby już stabilności i tak przecież nadszarpniętemu wizerunkowi PZU. Dlatego starają się osiągnąć kompromis. Jeśli się uda, będzie to dobry sygnał dla całej grupy - twierdzi nasz rozmówca.