Wtorkowe notowania były powtórką pierwszej sesji tego tygodnia, z tą różnicą, że po pierwsze, rynek nie wzrósł już tak bardzo i po drugie, późniejsza zniżka była o wiele bardziej dotkliwa. Ponownie otwarcie sesji było wysokie i znacznie przewyższyło poprzednie zamknięcie. Wyjaśnieniem takiego zachowania indeksu WIG20 jest z pewnością zaskakująca siła giełd w Nowym Jorku. Zresztą zachowanie i asekuracja krajowych inwestorów są po części racjonalne, gdyż z jednej strony, spodziewają się oni korekty na tamtejszym rynku (po silnych wzrostach), a z drugiej, nie znajdują uzasadnienia do zwyżek w fundamentach krajowej gospodarki, która ma w tym roku wzrosnąć zaledwie o 1 procent.
Wczorajsza sesja zamiast potwierdzić, prawie zanegowała wybicie z miesięcznej formacji odwróconej głowy z ramionami. Nie było ono zresztą specjalnie wiarygodne, gdyż odbyło się w ramach dość dużej czarnej świecy. Linia szyi znajduje się na poziomie 1383 pkt., a indeks zakończył ostatecznie sesję tylko 5 pkt. wyżej (przejściowo zniżkując do 1374 pkt.), kolejny raz kształtując świecę o pokaźnym czarnym korpusie. Niższym wsparciem jest poziom 1352 pkt., który w zasadzie zbiega się aktualnie z kluczową dla obecnej tendencji linią trendu wzrostowego (łączącą dołek z 8 października z poziomem otwarcia sesji z 14 grudnia ubiegłego roku). Zaznaczam jednak, że jeśli linię tę wykreśli się w oparciu o cenę minimalną dla drugiej świecy, to obecnie znajdować się ona będzie na poziomie około 1320 pkt.
Być może we wtorkowy wieczór niedźwiedzie doczekają się korekty za Atlantykiem. Może się jednak okazać, że, paradoksalnie, wywoła to wzrost na naszej giełdzie na sesji środowej.