Jeszcze na koniec września ub.r. NFI miały w portfelu własne papiery o wartości jedynie 41,7 mln zł. To był efekt zakupów realizowanych na sesjach oraz - w przypadku Hetmana - w wezwaniu. Połowa funduszy w ogóle nie lokowała wówczas we własne papiery albo przeznaczała na to symboliczne kwoty. Na koniec roku sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej. Wartość akcji własnych zebranych przez fundusze wzrosła w porównaniu z końcem września aż pięciokrotnie.
Tylko Piast bez papierów
Wyjątkiem jest Piast, który w ogóle nie miał i nie ma w portfelu własnych papierów. Ale to nie jest niespodzianka. Fundusz ma skromne zasoby gotówki i na takie zakupy go nie stać. W pozostałych przypadkach generalnie sytuacja wygląda tak, że im większe możliwości finansowe, tym większy pakiet posiadanych własnych walorów.
Akcje w bilansach NFI księgowane są w pozycji "papiery własne do zbycia", co wynika z faktu, że fundusze kupują je w celu odsprzedaży, a nie w celu umorzenia. Skup akcji w celu umorzenia był skutecznie blokowany przez Skarb Państwa, ale nowy kodeks spółek handlowych umożliwił instytucjom finansowym, a NFI do takich należą, przejmowanie własnych papierów w celu odsprzedaży. Fundusze skrzętnie z tej możliwości skorzystały. Tym bardziej że, w ich ocenie, jeśli akcji nie odsprzedadzą (a niektóre nawet nie zamierzają podejmować takiej próby), to będą mogły je umorzyć.
Czasami jednak NFI rzeczywiście decydują się na odsprzedaż własnych walorów. Dlatego tak niewielkie pakiety akcji mają fundusze zarządzane przez BRE/Private Equity 1, czyli Fund.1 NFI, Victoria i Fortuna. W ostatnim przypadku wyraźnie widać, iż w końcówce ubiegłego roku fundusz nie tylko nie zwiększał zaangażowania we własnych akcjach, ale wyraźnie je zmniejszył. Wcześniej podobna sytuacja miała miejsce w Fund.1 NFI.