Reklama

Grube miliony na własne akcje

Własne akcje o wartości prawie 250 mln zł miały w swoich portfelach na koniec ubiegłego roku narodowe fundusze inwestycyjne. NFI nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa, jeśli chodzi o zakupy papierów, choć wydatki na ten cel nie będą już tak duże, jak w końcówce 2001 roku.

Publikacja: 07.03.2002 07:34

Jeszcze na koniec września ub.r. NFI miały w portfelu własne papiery o wartości jedynie 41,7 mln zł. To był efekt zakupów realizowanych na sesjach oraz - w przypadku Hetmana - w wezwaniu. Połowa funduszy w ogóle nie lokowała wówczas we własne papiery albo przeznaczała na to symboliczne kwoty. Na koniec roku sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej. Wartość akcji własnych zebranych przez fundusze wzrosła w porównaniu z końcem września aż pięciokrotnie.

Tylko Piast bez papierów

Wyjątkiem jest Piast, który w ogóle nie miał i nie ma w portfelu własnych papierów. Ale to nie jest niespodzianka. Fundusz ma skromne zasoby gotówki i na takie zakupy go nie stać. W pozostałych przypadkach generalnie sytuacja wygląda tak, że im większe możliwości finansowe, tym większy pakiet posiadanych własnych walorów.

Akcje w bilansach NFI księgowane są w pozycji "papiery własne do zbycia", co wynika z faktu, że fundusze kupują je w celu odsprzedaży, a nie w celu umorzenia. Skup akcji w celu umorzenia był skutecznie blokowany przez Skarb Państwa, ale nowy kodeks spółek handlowych umożliwił instytucjom finansowym, a NFI do takich należą, przejmowanie własnych papierów w celu odsprzedaży. Fundusze skrzętnie z tej możliwości skorzystały. Tym bardziej że, w ich ocenie, jeśli akcji nie odsprzedadzą (a niektóre nawet nie zamierzają podejmować takiej próby), to będą mogły je umorzyć.

Czasami jednak NFI rzeczywiście decydują się na odsprzedaż własnych walorów. Dlatego tak niewielkie pakiety akcji mają fundusze zarządzane przez BRE/Private Equity 1, czyli Fund.1 NFI, Victoria i Fortuna. W ostatnim przypadku wyraźnie widać, iż w końcówce ubiegłego roku fundusz nie tylko nie zwiększał zaangażowania we własnych akcjach, ale wyraźnie je zmniejszył. Wcześniej podobna sytuacja miała miejsce w Fund.1 NFI.

Reklama
Reklama

Fundusze mogą na takim procederze zarabiać, jeśli znajdą chętnych na odkupienie akcji po kursie wyższym od cen zakupu, albo występować w roli klasycznych "parkingowych", działających na zlecenie swoich strategicznych inwestorów. Tak najprawdopodobniej było w funduszach kontrolowanych przez BRE.

W większości przypadków jasne jest jednak, że NFI skorzystały z furtki, jaka znalazła się w kodeksie spółek handlowych, by w przyszłości umorzyć akcje.

Różnice w wycenach

Akcje jako papiery do zbycia wyceniane są w bilansie według ich wartości rynkowej z danego dnia bilansowego, a nie według ceny zakupu. NFI wydały więc nieco inną kwotę na zakup papierów, niż wskazuje na to ich wartość bilansowa. Różnice nie są jednak zbyt duże. Ale są też wyjątki. Najprawdopodobniej Octava zaksięgowała własne akcje według wartości zakupu, a nie rynkowej. Kupowała akcje w wezwaniu po wysokiej cenie - 13,51 zł za papier, znacznie wyższej zarówno od kursu w chwili przeprowadzania operacji, jak i od kursu z końca 2001 r. Gdyby więc zastosowała zasadę księgowania walorów po cenie rynkowej, musiałaby utworzyć rezerwę w wysokości około 20 mln zł, a to obniżyłoby jej wynik netto za ub.r. o połowę.

Inaczej postąpił np. Hetman, który kupował własne akcje w wezwaniu i transakcjach pakietowych. W sumie zgromadził 24,5% papierów, których wartość bilansowa odpowiada dokładnie wartości rynkowej na 31 grudnia. Podobnie postąpiły inne NFI. Taką metodę, jako konieczną, wskazywali w rozmowie z PARKIETEM przedstawiciele BRE/PE 1 oraz Jupitera.

Skup będzie kontynuowany

Reklama
Reklama

Czy kwota zainwestowana przez NFI we własne akcje jeszcze wzrośnie? Z pewnością tak. Walory kupuje Magna Polonia. Także fundusze z grupy BRE/Private Equity zakładają w swojej strategii, iż w ramach zarządzania płynnością są gotowe lokować we własnych akcjach do 5% aktywów rocznie. Na razie zaangażowania we własnych papierach nie będą zapewne zwiększać fundusze kontrolowane przez Raiffeisena. One kupiły bowiem bardzo duże pakiety akcji. Zrobiły to, jak informował PARKIET, bez ogłaszania wezwań. A to, jak oceniają przedstawiciele KPWiG, jest sprzeczne z ustawą o publicznym obrocie. Opinie prawników na ten temat są zróżnicowane. Najprawdopodobniej o kolejnych zakupach myśli także Jupiter. Być może zdecyduje się nawet na wezwanie - wynika z naszych informacji.

Akcjonariusze zyskują?

Jeżeli cena zakupu jest niższa od wartości rynkowej aktywów przypadających na akcję, to pozostali akcjonariusze NFI zyskują na tej operacji (więcej majątku zostanie dla nich przy likwidacji NFI). Tylko że nikt nie jest pewny, jaka jest wartość rynkowa aktywów funduszy. I nie wiadomo także, kiedy dojdzie do likwidacji NFI, a co za tym idzie - podziału ich majątku między akcjonariuszy. To ostatnie jest ważne, bo nawet w krótkim czasie majątek można albo pomnożyć (to NFI rzadko się udaje), albo go roztrwonić (przykładów złych inwestycji funduszy nie brakuje). Dopiero z perspektywy czasu będzie można ocenić, kto lepiej na tym wyjdzie - ci, którzy sprzedają akcje funduszom, czy ci, którzy je zachowują.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama