Najnowsze dane statystyczne wykazały, że w lutym spadek zatrudnienia w gospodarce niemieckiej był najmniejszy od czternastu miesięcy. Pracę utraciło zaledwie tysiąc osób, podczas gdy ekonomiści spodziewali się wzrostu liczby bezrobotnych o 20 tys. osób. Bez pracy pozostawało nadal 3,98 mln osób.
Na dotychczasowym 9,6% poziomie pozostała też stopa bezrobocia. Dane z ubiegłego miesiąca przyjęto jednak z zadowoleniem jako kolejną oznakę nadchodzącego ożywienia aktywności w największej gospodarce europejskiej.
Niedawno odnotowano już pierwszy od czterech miesięcy wzrost produkcji w niemieckim przemyśle, a także zdecydowanie większy napływ zamówień. Poprawiły się też nastroje przedsiębiorców.
Nieco lepsza sytuacja na rynku pracy może wzmocnić pozycję rządzącej partii SPD oraz kanclerza Gerharda Schrödera przed wrześniowymi wyborami. Od czasu gdy w zeszłym roku w Niemczech pojawiła się recesja, ich popularność spadła, a ostatnio na czoło wysunęły się opozycyjne partie CDU i bawarska CSU.
Przywódca opozycji premier Bawarii Edmund Stoiber zapowiedział obniżenie podatków, które obciążają 3,5 mln małych oraz średniej wielkości przedsiębiorstw, aby pobudzić wzrost i stworzyć nowe miejsca pracy. Rząd ze swej strony chce położyć nacisk na bardziej efektywne wykorzystanie środków przyznanych federalnemu urzędowi pracy oraz zwiększenie aktywności prywatnych agencji, które ułatwiają bezrobotnym znalezienie zatrudnienia. Według kanclerza, aby złagodzić problem bezrobocia, wzrost gospodarczy powinien wynieść 2%. Tymczasem w 2002 r. oczekuje się zwiększenia PKB o 0,75%.