Początek notowań niczego złego nie sugerował. Nawet można było mieć nadzieję na ciekawy ruch spadkowy, spowodowany naruszeniem małej wzrostowej linii trendu. Niestety, nic takiego nie miało miejsca. Linia wprawdzie została przebita i przez większość sesji kontrakty notowały wartości poniżej jej poziomu, to jednak można mieć sporo zastrzeżeń do tego sygnału. Po pierwsze, pokonanie linii odbyło się właściwie bez niezbędnego w takich sytuacjach, poważniejszego ataku jednej ze stron rynku (w tym przypadku podaży). Nie mieliśmy wczoraj do czynienia z mocnym naporem sprzedających, a przebicie dokonało się dzięki ruchowi horyzontalnemu, co znacznie umniejsza techniczne znaczenie sygnału. Drugim elementem budzącym wątpliwość co do skuteczności pokonania linii trendu, jest nikły obrót, jaki został wygenerowany przy walce na linii.

Jak widać, większa część inwestorów nie przywiązywała do tego poziomu zbyt wielkiej wagi. Nie będą oni w konsekwencji panicznie reagować, gdy taki czy inny sygnał padnie. Ich uwaga jest skupiona na czymś innym. Nie jest wykluczone, że jedną z takich rzeczy ogniskujących uwagę jest średnia krocząca, która dziś po raz kolejny stała się skuteczną barierą dla spadku cen.