Wczorajsza sesja mogła nieco rozczarować. Rozpiętość cenowa mówi sama za siebie - raptem 12 pkt., ale najgorsze było to, że ponad połowa sesji to właściwie nużący marazm i wahania ?4 pkt. Nie pomogły nawet zaskakująco dobre dane z rynku pracy w USA. Stopa bezrobocia zamiast wzrosnąć (według przewidywań do 5,8%), spadła do 5,5%.

Ta informacja wywołała spore zamieszanie na rynkach światowych. Kontrakty na indeksy amerykańskie skoczyły do góry. Podobnie zachowały się indeksy giełd europejskich. Na naszym rynku reakcja była o wiele bardziej powściągliwa. Wprawdzie kontrakty wzrosły, ale nie na tyle, by pokonać poranny szczyt na poziomie 1414 pkt. Już do końca sesji był to poziom maksymalny. Mimo wzrostów na świecie, na naszym rynku do głosu doszła podaż, która nie miała zamiaru się cofać.

Niestety, nie świadczy to dobrze o kondycji graczy mających nadzieję na wzrosty. Wprawdzie nie jest jeszcze bardzo źle, ale wczorajsza oznaka słabości może boleśnie się odbić na stanie portfeli byków. Na niekorzyść byków przemawia także typowo techniczny sygnał, czyli brak sił, by pokonać spadkową linię trendu opartą o szczyty z 28 lutego i 4 marca br. Dziś była ona dla nich skutecznym oporem. Byki mogą się jeszcze zrehabilitować. Taką próbą będzie dla nich obrona wsparcia na poziomie 1385 pkt. Obecnie poziom ten jest wyznaczony przez 3 różne narzędzia analizy technicznej. Pierwszym jest linia trendu wzrostowego powstała po połączeniu dwóch dołków - z 22 lutego i 6 marca br. Drugim narzędziem jest, znana nam już, średnia krocząca liczona z 55 okresów (w tym wypadku godzin). Już dwukrotnie w ostatnim czasie okazała się ona skutecznym wsparciem, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by i tym razem spełniła swoje zadanie.

Dla byków pocieszającą wiadomością jest oczywiście trend wzrostowy wspomnianej średniej. Wreszcie, trzecim elementem, z którym będą musiały się zmierzyć niedźwiedzie przy próbie ataku na pozycje byków, jest poziom szczytu z 26 lutego br. Dopóki kontrakty znajdują się nad tym poziomem, można być lekkim optymistą, choć trzeba przyznać, że poziom tego optymizmu po dzisiejszej sesji znacznie się obniżył.