Cynizm, wyrachowanie, bezczelność... To zbyt delikatne określenia sprawy, która kompromituje czołowy rynek kapitałowy świata. Niestety, dreszcze przechodzą na myśl o tym, jakie trupy mogą kiedyś wylecieć z szaf księgowych mniejszych i większych firm w Polsce.
W Stanach zmienione (czytaj: zaostrzone) zostaną regulacje dotyczące księgowości w firmach - wynika z niedawnych publikacji. Z wyraźnym żalem wypomina się rezygnację (w 1999 r.) z restrykcyjnych przepisów rozdzielających działalność detaliczną i inwestycyjną banków w USA (a przypomnijmy - przepisy mające zapobiegać konfliktowi interesów wprowadzono w 1933 r). Można spodziewać się wyraźnego wymuszenia rozdziału działalności konsultingowej i audytu. Na pewno spotka się to z kontrakcją lobby wielkich firm prawniczych, zbijających fortuny na "kompleksowej" obsłudze setek tysięcy firm na całym świecie. Ale nawet wymuszony przez grę wielkich interesów kompromis będzie krokiem naprzód.
Bardzo ważne jest, by autorom enronowego przekrętu nie uszedł on na sucho. Aby stracili i pieniądze, i wolność. I to na bardzo długo. I pewnie tak się stanie. Bo władze amerykańskie nie mogą pozwolić sobie na to, by zostać ośmieszonym i nie ukarać przykładnie autorów żartu. Niestety, pewność, iż ludzie z Enrona pójdą siedzieć, boleśnie przypomina o braku egzekucji prawa w Polsce. O tym, że z zawiadomień o popełnianiu przestępstw na rynku kapitałowym praktycznie nic nie wynikało. A rozliczenie kilku afer byłoby naprawdę dobrym ostrzeżeniem dla cwaniaków. Bo nie są nim, niestety, puste i nieskuteczne, jak się okazuje, przepisy prawa.
Na zmiany w prawie nie trzeba jednak czekać. To akcjonariusze decydują o jakości nadzoru właścicielskiego. I o tym, czy ktoś większy nie wykorzysta ich pasywności i niewiedzy do wyprowadzenia pieniędzy ze spółki. Do mamienia rynku fikcyjnymi danymi. W rezultacie - do okradania ufających systemowi inwestorów. Wniosek? Inwestorzy muszą pytać, co spółki robią z ich pieniędzmi. Jak liczone są zyski. Jak finansowana działalność. Jak kontrolowane koszty. Jak ukrywane długi...
Bandyta i złodziej pozostają sobą, nawet jeśli jeżdżą luksusowymi samochodami, mają znakomite maniery i śnieżnobiałe koszule. Niezależnie od tego, jaką wizytówką się posługują, należy ich traktować równie ostro, jak mafijnych rzezimieszków. Skala zniszczeń dokonanych przez cwaniaków z Enrona i firm z nim kolaborujących okaże się pewnie większa niż obecnie sobie wyobrażamy. Niestety, tak jak w USA, tak i w Polsce (o ile do tego dojdzie...) rozliczanie złodziei w krawatach i nienagannie wyprasowanych koszulach będzie w krótkim terminie pożywką dla populistów. W dłuższej perspektywie jednak okaże się pożyteczne - ludzie zobaczą, że nawet rekiny w białych kołnierzykach nie działają bezkarnie. A będzie to istotna wiadomość (przestroga!) także i dla samych białych kołnierzyków. Amerykanie poradzili sobie z poważnym kryzysem zaufania, wywołanym skandalami związanymi z przestępstwami wtajemniczenia w połowie lat 80. Poradzą sobie i teraz. I - paradoksalnie - ponownie kryzys wyjdzie im na zdrowie.