Credit Suisse, drugi co do wielkości bank, po UBS, bank w Szwajcarii oficjalnie poinformował, że "ostrożnie podchodzi" do swoich tegorocznych rezultatów. Do publikacji takiej informacji skłoniły firmę niekorzystne wyniki finansowe za czwarty kwartał ub.r., kiedy to zanotowała ona stratę w wysokości 830 mln franków szwajcarskich (494 mln USD). Zarząd tłumaczy te słabe rezultaty m.in. kosztami zwolnień ok. 2,5 tys. pracowników jednostki specjalizującej się w bankowości inwestycyjnej - Credit Suisse First Boston, oraz koniecznością wypłacenia odszkodowań w USA w związku z oskarżeniem tej instytucji o nielegalne praktyki stosowane na tamtejszym rynku IPO. Największym ciosem dla firmy okazała się jednak dekoniunktura panująca na rynkach akcji.
W całym 2001 r. Credit Suisse miał wprawdzie zysk w wysokości 1,6 mld franków (1,33 franków na akcję), jednak był on aż o 72% niższy niż rok wcześniej. Był to najgorszy rok dla firmy od 1994 r. Duży wpływ na tak słaby rezultat grupy wywarły bardzo złe wyniki Credit Suisse First Boston, który w ub.r. miał stratę w wysokości 961 mln USD, wobec 1,4 mld USD zysku w 2000 r. - Z pewnością w tym roku nadal będziemy przeprowadzać zwolnienia. Trudno mi w tym momencie oszacować liczbę osób, jednak niewykluczone, że skala redukcji będzie większa niż w ub.r. - zapowiada John Mack, dyrektor generalny CS First Boston. Wtóruje mu szef całej szwajcarskiej grupy bankowej - Lukas Muehlemann, który znajduje się pod coraz większą presją ze strony akcjonariuszy banku, by zrezygnował z jednego z dwóch kluczowych stanowisk - prezesa lub dyrektora generalnego Credit Suisse. Podczas wczorajszej konferencji zapowiedział on analitykom i dziennikarzom, że firma będzie agresywnie redukować koszty we wszystkich segmentach działalności, by powrócić na ścieżkę wzrostową.
Kroki te są niezbędne, zważywszy na fakt, że Credit Suisse miał w ostatnim kwartale znacznie gorsze wyniki niż bezpośredni rywale, tacy jak UBS czy Deutsche Bank, choć i ostania z tych instytucji notowała straty. Akcje Credit Suisse staniały w ciągu ostatniego roku o 14%, wobec 3-proc. przeceny walorów brytyjskiego rywala HSBC, i 3,2-proc. spadku notowań UBS. Wczoraj akcje firmy staniały już w połowie sesji o kolejne 2%. Słabo na tle innych banków inwestycyjnych wypada też CS First Boston. "Wyprzedza" on nawet pod względem wyników w ub.r. amerykańskiego potentata bankowości inwestycyjnej - Merrill Lynch, który miał stratę w wysokości 1,3 mld euro, lecz zredukował w tym czasie zatrudnienie aż o 9 tys. osób.