Władze Wielkiej Brytanii, by zreformować miejscowy system emerytalny i zmniejszyć obciążenia budżetu, zdecydowały się na wprowadzenie specjalnych ulg dla tych obywateli, który ubezpieczenie w drugim, obowiązkowym filarze, wykupią w prywatnych funduszach. Upusty te mają wejść w życie już od kwietnia br. Plan ten zakłada, by w przyszłości ok. 60% świadczeń emerytalnych związanych z drugim filarem było wypłacanych przez prywatne fundusze emerytalne.
Tymczasem największe towarzystwa ubezpieczeniowe, takie jak Legal and General, Prudential, Standard Life czy Equitable Life zaczęły wysyłać do setek tysięcy swoich klientów listy, w których zachęcają, głównie mężczyzn w wieku powyżej 54 lat i kobiety w wieku powyżej 49 lat, by zdecydowali się przenieść do państwowego drugiego filaru ubezpieczeń. Uważają one bowiem, że wskutek wysokich obowiązkowych rabatów nie mogą zagwarantować osobom zbliżającym się już do wieku emerytalnego późniejszej wypłaty przynajmniej równowartości kwoty, jakiej mogliby się oni spodziewać w systemie państwowym.
- To jest przede wszystkim zła wiadomość dla rządu, który chciałby jak najbardziej zmniejszyć swoje zaangażowanie w systemie emerytalnym na rzecz prywatnych ubezpieczycieli. Okazało się, że obowiązkowe rabaty dla klientów funduszy prywatnych to nie jest zbyt dobry pomysł i rząd niejako sam sobie strzelił samobójczego gola - twierdzi Stewart Richie, dyrektor funduszu emerytalnego Scottish Equitable. Paul Greenwood, szef firmy William M. Mercer, zajmującej się badaniem rynku ubezpieczeń emerytalnych, ocenia, że w ciągu najbliższych 5 lat ok. 3 mln Brytyjczyków zdecyduje się, powrócić do państwowego systemu ubezpieczeniowego.