Wczorajsza sesja była podzielona na dwie części. Pierwsza należała niewątpliwie do byków. Po małym wahaniu udało im się wyjść nad poziom poprzedniego zamknięcia oraz po małym wzroście zanotować maksa na poziomie 1363 pkt. Druga część sesji to szybki spadek, który sprowadził ceny do poziomu tylko o 2 pkt. wyższego od minimum sesji.

Skąd takie zróżnicowanie nastrojów na rynku? Pierwsza część sesji, ta wzrostowa, była bezpośrednią konsekwencją dobrych nastrojów na rynkach światowych oraz informacji, jaka pojawiła się na rynku. ZUS przekazał wiadomość o planowanym przelewie 250 mln zł na rachunki OFE. Newsy tego typu zawierające tak duże liczby działają na byki równie skutecznie, jak czerwona płachta. Na reakcję długo nie musieliśmy czekać. Najpierw ruszył rynek terminowy. Szybko dołączyły do niego notowania akcji. To już jest niemal automat. Duży przelew wywołuje falę zakupów dokonywaną przez inwestorów w nadziei, że znajdą wśród OFE chętnych na droższe akcje. Trudno o zasadności takiego zachowania dyskutować. Warto jednak pamiętać, że tak naprawdę nie jest to automat (choć zachowanie kursów mogłoby to sugerować) i nie w każdej sytuacji zarządzający OFE będą się palić do zakupów.

Mam przynajmniej taką nadzieję, że biorą oni pod uwagę panującą na rynku atmosferę, a ta na razie nie nastraja do kupna. Przedwczoraj została przebita średnioterminowa linia trendu wzrostowego. Był to sygnał na tyle istotny, że jego konsekwencje powinny być widoczne przez wiele dni. Wczorajsza zwyżka, wywołana informacją "przelewową", doprowadziła nas prawie dokładnie w pobliże wspomnianej linii, czyli mieliśmy do czynienia z ruchem powrotnym.

Później zaczęliśmy drugą część sesji, w której dominowały spadki. Ich przyczyną były słabsze od oczekiwań dane makro w USA (dynamika sprzedaży detalicznej). Po ich publikacji zanurkowały notowania na świecie i u nas. Sytuacja techniczna nadal nie wygląda zbyt zachęcająco. Na pocieszenie byków można tylko stwierdzić, że ceny nadal znajdują się nad wsparciem na 1345 pkt.