Przedstawiciele firmy potwierdzili informację o zamieszczeniu ogłoszenia i pośrednio o rozpoczęciu projektu, który ma doprowadzić do uniemożliwienia pirackiego kopiowania płyt CD, jednak odmówili podania szczegółów. Wiadomo jedynie, że AOL Time Warner nie zamierza działać samodzielnie - w inicjatywie mają wziąć udział również inne firmy z branży rozrywkowej.
Kopiowanie płyt CD stanowi coraz większy problem dla wytwórni płytowych - branża muzyczna po raz pierwszy od kilkunastu lat zanotowała znaczny spadek sprzedaży. Według danych Międzynarodowej Federacji Przemysłu Muzycznego, co roku powstaje na całym świecie ponad 500 mln pirackich płyt CD. Organizacja szacuje, że z powodu sprzedaży nielegalnych płyt, kraje Unii Europejskiej tracą 200 mln USD z tytułu niezapłaconych podatków. Inne szkody, to słabszy rozwój legalnych wytwórni oraz redukcje zatrudnienia w przemyśle rozrywkowym.
Tymczasem podziemne tłocznie pirackich płyt CD produkują rocznie około 450 mln sztuk tych nośników. Takie fabryki zlokalizowane są głównie na Dalekim Wschodzie i w Europie Wschodniej. W krajach zachodnich największy problem stanowi nielegalne kopiowanie płyt na komputerowych napędach CD-R. Rocznie powstaje nawet 100 mln kopii wykonanych na komputerowych nagrywarkach.
Muzyka z sieci
Innym zagrożeniem, które spędza sen z powiek szefów wytwórni muzycznych, jest nielegalne rozpowszechnianie plików muzycznych MP3 w internecie. Działy prawne największych firm z branży toczą prawdziwe wojny o zamknięcie nielegalnych systemów rozpowszechniania nagrań muzycznych. Pierwszą "ofiarą" tej batalii był słynny Napster, który przetrwał jedynie dzięki ugodzie z wytwórniami płytowymi. Serwis nie pozwala już na swobodne kopiowanie nagrań - użytkownicy będą musieli opłacać abonament, którego część zostanie przekazana właścicielom praw autorskich do utworów. Los Napstera może podzielić niebawem Kazaa - system umożliwiający nie tylko "ściąganie" z sieci muzyki, ale i filmów oraz programów komputerowych. Tego ostatniego systemu nie można jednak unieruchomić za pomocą zakazu administracyjnego. W przeciwieństwie do Napstera, Kazaa nie ma żadnego centralnego serwera, który można wyłączyć. Oprogramowanie "żyje własnym życiem" dopóki jest zainstalowane na komputerach użytkowników, które komunikują się między sobą.