Sytuacja finansowa i prawna piątego pod względem wielkości audytora na świecie - amerykańskiej firmy Andersen - staje się z każdym dniem coraz bardziej skomplikowana. Jej kierownictwo liczyło na połączenie spółki z jednym z większych rywali - Ernst & Young lub Deloitte & Touche. Jednak obaj potencjalni kandydaci do przejęcia aktywów Andersena zrezygnowali z dalszych rozmów.
Zdaniem eksperta od spraw upadłościowych Gordona Kleina, dla obu audytorów Andersen wydawał się atrakcyjnym partnerem ze względu na swą liczną i cenioną klientelę. Jednak w ich kalkulacjach ostatecznie przeważyły obawy przed olbrzymimi roszczeniami, jakie wobec Andersena wysuwają wierzyciele, udziałowcy i pracownicy giganta energetycznego Enron, którego niedawne bankructwo było największą upadłością w historii amerykańskiej przedsiębiorczości. Andersen, którego obarcza się odpowiedzialnością za fałszowanie dokumentów Enrona, jest skłonny przeznaczyć na wypłatę odszkodowań 750 mln USD.
Cytowany przez agencję Bloomberga Gordon Klein dziwi się, że mimo wszystko nie zdołano uzgodnić zakupu borykającego się z trudnościami audytora. Po przejęciu nazwy jednego z nabywców dawny Andersen mógłby bowiem odzyskać zaufanie klientów, a to wpłynęłoby na zwiększenie wpływów i poprawę wyników finansowych.
Na razie nie wiadomo, czy dojdzie do porozumienia z trzecim potencjalnym partnerem - KPMG. Jeżeli prowadzone z nim rozmowy zakończą się fiaskiem, realne stanie się złożenie przez kierownictwo Andersena wniosku o upadłość.
Formalne bankructwo może uchronić firmę przed znaczną częścią roszczeń. W przypadku uznania audytora winnym nadużyć, które przyczyniły się do upadłości Enrona, musiałby on pokryć część strat poniesionych przez akcjonariuszy i pracowników energetycznego giganta. Gdyby jednak zostało ogłoszone bankructwo, bezprzedmiotowe stałyby się pozwy cywilne, a pierwszeństwo do podziału masy upadłościowej Andersena miałyby banki i inni ubezpieczeni kredytodawcy, natomiast pozostali wierzyciele zostaliby przesunięci na koniec listy. Tymczasem kierownictwo firmy audytorskiej postanowiło odrzucić zarzuty, dotyczące utrudniania śledztwa w sprawie upadłości Enrona.