Reklama

Andersen coraz bliższy bankructwa

Amerykańska firma audytorska Andersen jest coraz bliższa upadłości. Jak podała agencja Bloomberga, z rozmów na temat jej przejęcia wycofali się dwaj potencjalni nabywcy - Ernst & Young i Deloitte & Touche. Nie wiadomo też, jak potoczą się negocjacje z KPMG. W tej sytuacji kierownictwo spółki może złożyć wniosek o uznanie jej bankructwa. Sytuację komplikuje niebezpieczeństwo oskarżenia Andersena o sprzeczne z prawem działania, które maskowały nadużycia w firmie energetycznej Enron.

Publikacja: 15.03.2002 08:08

Sytuacja finansowa i prawna piątego pod względem wielkości audytora na świecie - amerykańskiej firmy Andersen - staje się z każdym dniem coraz bardziej skomplikowana. Jej kierownictwo liczyło na połączenie spółki z jednym z większych rywali - Ernst & Young lub Deloitte & Touche. Jednak obaj potencjalni kandydaci do przejęcia aktywów Andersena zrezygnowali z dalszych rozmów.

Zdaniem eksperta od spraw upadłościowych Gordona Kleina, dla obu audytorów Andersen wydawał się atrakcyjnym partnerem ze względu na swą liczną i cenioną klientelę. Jednak w ich kalkulacjach ostatecznie przeważyły obawy przed olbrzymimi roszczeniami, jakie wobec Andersena wysuwają wierzyciele, udziałowcy i pracownicy giganta energetycznego Enron, którego niedawne bankructwo było największą upadłością w historii amerykańskiej przedsiębiorczości. Andersen, którego obarcza się odpowiedzialnością za fałszowanie dokumentów Enrona, jest skłonny przeznaczyć na wypłatę odszkodowań 750 mln USD.

Cytowany przez agencję Bloomberga Gordon Klein dziwi się, że mimo wszystko nie zdołano uzgodnić zakupu borykającego się z trudnościami audytora. Po przejęciu nazwy jednego z nabywców dawny Andersen mógłby bowiem odzyskać zaufanie klientów, a to wpłynęłoby na zwiększenie wpływów i poprawę wyników finansowych.

Na razie nie wiadomo, czy dojdzie do porozumienia z trzecim potencjalnym partnerem - KPMG. Jeżeli prowadzone z nim rozmowy zakończą się fiaskiem, realne stanie się złożenie przez kierownictwo Andersena wniosku o upadłość.

Formalne bankructwo może uchronić firmę przed znaczną częścią roszczeń. W przypadku uznania audytora winnym nadużyć, które przyczyniły się do upadłości Enrona, musiałby on pokryć część strat poniesionych przez akcjonariuszy i pracowników energetycznego giganta. Gdyby jednak zostało ogłoszone bankructwo, bezprzedmiotowe stałyby się pozwy cywilne, a pierwszeństwo do podziału masy upadłościowej Andersena miałyby banki i inni ubezpieczeni kredytodawcy, natomiast pozostali wierzyciele zostaliby przesunięci na koniec listy. Tymczasem kierownictwo firmy audytorskiej postanowiło odrzucić zarzuty, dotyczące utrudniania śledztwa w sprawie upadłości Enrona.

Reklama
Reklama

Ewentualne bankructwo Andersena nie byłoby pierwszym tego rodzaju wypadkiem wśród firm audytorskich. W 1990 r. do ogłoszenia upadłości został zmuszony Laventhol & Horvath, zajmujący wówczas siódme miejsce w gronie największych audytorów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama