Pomimo niekorzystnego rozstrzygnięcia notowania Oceanu w czasie piątkowej sesji zachowywały się w miarę spokojnie. Spółka rozpoczęła notowania na wysokości 1 zł. Jednak pod koniec sesji Ocean zaczął tracić na wartości. Momentami kosztował nawet 0,93 zł, by na zamknięciu uspokoić się i zakończyć na poziomie 0,96 zł.
Podczas rozprawy Marek Konarski, radca prawny Oceanu, argumentował, iż fiskus nie przeprowadził wiarygodnego rozpoznania sprawy. Wyciągnięte wnioski nie są zaś spójne. Z jego słów wynika, iż - co przyznaje sam fiskus - organy skarbowe nie analizowały pozorności wystawianych faktur ani samych transakcji.
Tymczasem Ocean faktycznie kupował towary i dalej nimi rozporządzał. Należne dofinansowanie z PFRON, wynikające z odmiennego traktowania, trafiało natomiast do Evity. Spółka ta, w której Ocean za pośrednictwem firmy zależnej kontroluje 15% kapitału, jest bowiem zakładem pracy chronionej.
Strona przeciwna wykazała natomiast, iż jedynym celem działań Oceanu sprzed kilku lat (chodzi o transakcje z 1998 roku) było wyłudzenie dofinansowania. Fiskus przyznaje co prawda, że spółki mogą działać w sposób pozwalający na płacenie jak najmniejszych podatków, pod warunkiem jednak, że jest to zgodne z prawem.
Do tej opinii przychylił się sąd. NSA oddalił skargę Oceanu. Jako główny argument podano, iż rolą fiskusa jest badanie wzajemnych relacji pomiędzy spółkami w kontekście prawa podatkowego. Zdaniem sądu, fiskus wykazał, iż firmom chodziło o korzyści podatkowe. Do jego kompetencji nie należy natomiast ustalanie pozorności zdarzeń gospodarczych.