Komitetowi przewodniczy profesor Grzegorz Domański. On sam przyznaje, że pracując nad projektem miał okazję dokładnie przyjrzeć się, jakich manipulacji potrafią dokonywać spółki i akcjonariusze. Dotyczy to chociażby przebiegu WZA, które z pozoru wydają się dobrze uregulowane.
Jednakże wzorem innych państw także i w Polsce opracowane zasady nie będą dla spółek prawem. To jedynie zbiór zaleceń zawartych w 85 artykułach podzielonych na rozdziały o organizacji WZA, pracy rad nadzorczych i zarządów oraz konfliktach interesów. Wiesław Rozłucki, prezes GPW, zapewnia jednak, iż giełda będzie kierowała się zasadą: stosuj albo wyjaśniaj. - Chodzi o to, aby spółki same zadeklarowały swój stosunek to propozycji. Jeśli im się nie spodobają, to niech powiedzą, które zapisy i dlaczego - mówi.
Przygotowany kodeks (profesor Domański odradza stosowanie tego słowa, gdyż, jak mówi, źle się ono kojarzy) nie jest jednak wersją ostateczną. Teraz zostanie rozesłany do spółek z prośbą o uwagi i poprawki. Komitet spodziewa się, iż finalny produkt powstanie w ciągu kilku miesięcy. Emitenci zaś jeszcze w tym roku przedstawią swoje stanowiska. Przewiduje się, że deklaracje te będą publiczne.
Jedyną karą za niestosowanie zasad ma być negatywna opinia środowiska i inwestorów. Krzysztof Lis, prezes Instytutu Rozwoju Biznesu, podkreśla jednak efekt "głosowania" pieniędzmi. - Międzynarodowe badania pokazują, że emitenci uchylający się od dobrych praktyk są wyceniani około 15-30% niżej niż reszta - zaznacza. Prezes Rozłucki nie wyklucza jednak, iż w przyszłości może dojść do powstania sądu rynku kapitałowego.
Autorzy zasad podkreślają zgodnie, że w miarę upływu czasu kodeks na pewno będzie ewoluował. Jak przyznają, życie jest tak bogate, że nie wiadomo jeszcze, jakie złe praktyki w przyszłości powstaną. Mają jednak nadzieję, iż zbiór dobrych zasad, jeśli nie zmniejszy liczby nagannych zachowań, to przynajmniej powstrzyma ich rozwój.