Reklama

Wszyscy byli odwróceni

"Jądro ciemności" (PARKIET, str. 1, trudno nie zauważyć...) to jeden z takich tekstów, których lektura wywołuje stres. Bo człowiek przypomina sobie, gdzie żyje. Przykro mi, ale wcale Państwa nie zamierzam zrelaksować jakąś krotochwilą. Postaram się wręcz ten poziom stresu zwiększyć. Czasami warto. Żeby wyostrzyć widzenie...

Publikacja: 16.03.2002 08:32

Pamiętacie państwo film "Teoria spisku"? A opowiadane po kątach historie o korupcji, łapownictwie, łączeniu polityki z biznesem i przekręcaniu wielkich pieniędzy w biały dzień? Plotki o zachłannych i bezwzględnych cwaniakach, szantażu, wykorzystywaniu służb specjalnych, chodzeniu na pasku sponsorów, kupowaniu dziennikarzy, zatrudnianiu i promowaniu sterowalnych ignorantów?

Znacie szeptem opowiadane historie brudnych machlojek, zwyczajnego złodziejstwa, bandyckich wyczynów... Jednym słowem - słyszeliście o polskim brudzie? Pewnie tak. I pewnie - dla świętego spokoju - staracie o tym za dużo nie myśleć. Muszę Was zmartwić. Nasz piękny kraj nie jest taki piękny. Za wiele osób traktuje go jak prywatny folwark, niektórzy przyjezdni zaś - jak kolonię. I tak sobie żyjemy. W różowych okularkach, bo inaczej nic, tylko do baru. Albo strzelać.

Kiedy przeczytacie dzisiejszą czołówkę w PARKIECIE, zrozumiecie, o czym mówię. Nie tak dawno znajomy pouczał mnie, że inteligentny facet to taki, który wie, ale niekoniecznie mówi. Bo z takiego mówienia to niewiele dobrego ponoć wynika. Ludzie są wrażliwi na krytykę. I mogą przywalić. Nieważne, gdzie jest prawda. Ważne jakie i gdzie są interesy. W Polsce, czyli wokół nas, triumfuje zasada, że idealiści to nawiedzeni kretyni. A inteligentni to ci, którzy wykorzystują bez skrupułów system. Kosztem bliźnich, na miłość do których bardzo często zresztą się powołują (z przyzwyczajenia i przez wzgląd na walory socjotechniczne).

Jednym słowem - prywata na całego. Może ona przyjmować rozmaite formy. Od delikatnych - np. zatrudniania pociotków i znajomych w czasem kluczowych instytucjach. Można sobie żartować, że nepotyzm stosowany umiejętnie nie musi być oczywiście zły, bo zdarzają się przecież wyjątkowo uzdolnione rodziny... Taka familiada zdrowa jednak nie jest. Podobnie zresztą jak plaga w postaci klucza partyjno-towarzyskiego. Nawet jeśli nie mamy do czynienia z koniunkturalną rotacją kadr, to - w najlepszym przypadku - można mówić tylko o konserwowaniu starych, ciepłych układów. Tak elastycznych, że każdy układ polityczny może liczyć na coś dla siebie. - Czasy się zmieniają, a Pan ciągle w komisji weryfikacyjnej - kpił Franz w "Psach". Układ broni się dzielnie. Trzyma pazurami foteli i posadek.

Efekty są oczywiste. Ręka rękę myje. Liczne towarzystwa wzajemnej adoracji podkładają sobie nogi, wydzierając co się da i gdzie się da. Niby wszyscy wiedzą, że wokół korupcja i złodziejstwo, ale jakoś za rękę złapać trudno. No, trudno, bo komu na tym właściwie zależy? W dobrze zakonserwowanych układach jak w rodzinie. Brudy pierze się w domu. Albo i nie. W każdym razie ciepełko i smrodek pozwalają na rozkwitanie i klonowanie rozmaitych mniej lub bardziej nieformalnych układzików.

Reklama
Reklama

Ze smutkiem obserwowałem perypetie pewnego Amerykanina, który przyjechał do Polski, żeby tutaj pracować. Po kilku miesiącach wrócił skąd przyjechał. Albo Amerykanie to taki naiwny naród, albo my przekraczamy granice przyzwoitości. Ów pechowiec opowiadał ze wzburzeniem (które mnie i smuciło, i bawiło) jak to wybrał się do istotnego urzędu z propozycją odpowiedzi na przetarg o bardzo dużej wartości. I jak dziwnie na niego patrzono. Bo pewnie nie spodziewano się nikogo, a już na pewno jakiegoś pomylonego, który wierzy, że to wszystko na serio. Nie od tego są w końcu w Polsce przetargi...

- Wyluzuj, nie ma żadnej etyki - irytował się kumpel z branży, gdy przy mocnych trunkach rozgadaliśmy się o tym, jak to się na rynku tłucze kasę. W innych krajach ponoć wcale nie jest lepiej. Tyle że mnie to jakoś wcale nie uspokaja. Najgorsze jest to, że wiem, kto jest winny tej całej hecy. My wszyscy. Bo zwykle, gdy przychodzi do konkretów (czyli pytania "kto kradnie?"), to okazuje się, że wszyscy byli odwróceni. Klasyka po prostu.Po co o tym piszę, skoro to takie enigmatyczne? Żebyście, Szanowni Państwo, mieli o czym myśleć, gdy chodzicie w swoich różowych okularach. Ucieczka w Matrix jest kusząca, ale sprawy nie rozwiązuje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama