Wyraźne zmniejszenie liczby i wartości fuzji i przejęć, a także ograniczenie sprzedaży obligacji spowodowały spadek przychodów z tytułu prowizji, a w konsekwencji spadek zysków tych firm w kwartale zakończonym 28 lutego. Minione trzy miesiące charakteryzowały więc zjawiska dominujące w całym ubiegłym roku - najgorszym dla Wall Street od 1994 r. Banki inwestycyjne zlikwidowały ponad 30 tysięcy miejsc pracy w celu ograniczenia kosztów.

Szefowie banków zakładali, że redukcje personelu w połączeniu z ożywieniem gospodarczym przyczynią się do poprawy wyników w całej branży. Tak się jednak nie stało w pierwszym kwartale, głównie za sprawą bankructwa Enrona. Nadszarpnęło ono bowiem, i to poważnie, zaufanie inwestorów do rachunkowości spółek, co z jednej strony przyhamowało wzrost kursów akcji, a z drugiej - zniechęciło firmy do emitowania papierów wartościowych, a także do fuzji i przejęć, też w obawie o stan finansów ewentualnego partnera. Nie można więc wykluczyć dalszych zwolnień i obniżek płac w tym sektorze.

Kurs akcji Goldman i Lehman spadł od początku roku odpowiednio o 3 i 2,6%, a Morgan Stanley wzrósł o niecały procent. Najlepiej z tej czwórki zachowują się papiery Bear Stearns, które zdrożały o 4,7%.

Dzisiaj ma opublikować wyniki pierwszego kwartału Goldman Sachs, trzecia na świecie pod względem kapitału firma maklerska. Analitycy ankietowani przez Thomson Financial/First Call przewidują, że zysk na akcję spadł w tej firmie do 89 centów, a więc o 36% w porównaniu z tym samym okresem ub.r.

Jutro wyniki podadzą Lehman i Bear Stearns. Zysk na akcję pierwszego z tych banków spadł prawdopodobnie o 32%, do 95 centów, a drugiego o 13%, do 95 centów. Morgan Stanley, drugi co do wielkości bank inwestycyjny na świecie, opublikuje raport finansowy w przyszłym tygodniu. Analitycy spodziewają się spadku o 27% jego zysku na akcję, do 69 centów. Wyniki największej firmy maklerskiej na świecie - Merrill Lynch - za pierwszy kwartał pojawią ok. 18 kwietnia.