Od dwóch sesji kontrakty znajdują się w fazie konsolidacji pomiędzy 1320-1335 pkt. Wczorajsze notowania przyniosły nieznaczne przekroczenie górnego ograniczenia konsolidacji, zamknięcie wypadło na poziomie 1337 pkt. Wolumen obrotu na serii czerwcowej obniżył się w porównaniu z wtorkiem i wyniósł 5919 sztuk. Dodatnia baza uległa dalszemu obniżeniu do 6 pkt., co wynikało ze spadków na giełdach zachodnich.
Od szczytu na poziomie 1428 pkt. widać spadkową piątkę. Możliwa jest więc korekta w postaci wzrostowej trójki. Wczorajsze nieznaczne wybicie z fazy konsolidacji jest wstępem do niej. Pytanie jest tylko o zasięg. Dno fali spadkowej z 12 marca znajduje się na poziomie 1338 pkt., ale biorąc pod uwagę, że kontrakty znajdowały się na tym poziomie tylko przez kilka minut, to faktyczny opór jest dopiero w rejonie 1343-1345 pkt. Obawiam się, że rynek nie będzie miał aż tyle sił, by przełamać tę barierę. W efekcie zamiast spadkowej piątki na wykresie zobaczymy dziewiątkę w dół.
Za takim rozwojem sytuacji przemawia sytuacja na rynku kasowym. Pierwsza fala spadkowa na wykresie WIG20 miała 155 pkt. długości, a kolejna tylko 110 pkt. długości. Jest więc jeszcze zbyt krótka w stosunku do poprzedniej. Silne spadki takich spółek, jak Elektrim, TP SA i PKN Orlen wskazują, że ich przecena jeszcze się nie zakończyła. Również wczorajsze zniżki na giełdach w USA powinny przełożyć się na dalsze pogorszenie sytuacji na naszym rynku. Na rynku Nasdaq indeks wykasował już korekcyjne odbicie z poziomu 1846 do 1894 pkt. Na najbliższych sesjach spodziewam się dalszych spadków.
Na GPW oczekuję w czwartek dokończenia wczorajszej wzrostowej korekty, a problemy z przełamaniem oporu w rejonie 1343-1345 pkt. będą zwiastunem końca wzrostów i wejścia w kolejną silną falę spadków. W rezultacie, szybko możemy spaść poniżej dna, znajdującego się na 1320 pkt. Będzie to oznaczać realizację scenariusza zakładającego spadkową dziewiątkę. Wtedy w ciągu najbliższych 2-3 tygodni możemy mieć zniżkę nawet w rejon 1200-1250 pkt.