Do wymiany całego zarządu kontrolowanej przez Skarb Państwa spółki (posiada 80,6% akcji) doszło na walnym 14 lutego br. Stanowisko prezesa objął wówczas Rafał Rost (poprzednio pracował w Kopeksie w latach 1976-1999), a Zdzisław Danielak i Tadeusz Soroka (były wiceminister w rządzie SLD-PSL i do niedawna prezes TU Daewoo) zostali wiceprezesami.
Jednym z pierwszych posunięć nowego zarządu było zatrudnienie firmy, która miałaby sporządzić bilans otwarcia. - Chcemy dokładnie poznać sytuację finansową firmy. Wstępne wyniki wskazują, że na część umów handlowych i z tytułu udzielonych poręczeń powinny być utworzone rezerwy. Po ewentualnej weryfikacji sprawozdania finansowego nie dojdzie do zachwiania płynności finansowej Kopeksu. Kredytujące nas banki dobrze znają spółkę i zdawały sobie sprawę, że niektóre należności będą trudne do ściągnięcia. Dlatego nie obawiamy się wypowiedzenia umów, czy też zmiany warunków obsługi zadłużenia - powiedział PARKIETOWI Tadeusz Soroka.
Posunięcia te wzbudziły jednak kontrowersje. Nieoficjalnie mówi się, że informowanie o wysokim prawdopodobieństwie utworzenia rezerw bez opinii obecnego audytora jest nadużyciem. Lokalna prasa spekuluje także, że w grę może wchodzić celowe zaniżanie wartości produkującego maszyny górnicze Kopeksu jako wstęp do przejęcia spółki przez grupę biznesmenów.
- Słyszałem o takich spekulacjach. Mogę jednak zapewnić, że moją rolą jest przygotowanie planu restrukturyzacji i nowej strategii. Najlepszym rozwiązaniem byłoby włączenie do Kopeksu około ośmiu fabryk maszyn górniczych, które w większości należały do NFI, a teraz mają prywatnych właścicieli. Mogliby oni, oczywiście, otrzymać w zamian za wnoszony majątek akcje Kopeksu, ale o żadnym przejęciu kontroli nie ma raczej mowy. Taka grupa mogłaby skutecznie konkurować na rynku krajowym i zagranicznym - dodał Tadeusz Soroka.
Po komunikacie zarządu kurs akcji Kopeksu spadł wczoraj o blisko 6%.