Według agencji Bloomberga, w pierwszej połowie obecnego roku obrachunkowego, zakończonej 30 września, EMI Group poniosła stratę netto wynoszącą 54,5 mln funtów. Doszło też do osłabienia jej pozycji na rynku, gdyż część klientów przejęli konkurenci, tacy jak francusko-amerykańska firma Vivendi Universal. Szczególnie dotkliwy był 10-proc. spadek sprzedaży w USA. Brytyjski potentat odczuł też skutki coraz powszechniejszego kopiowania nagrań muzycznych za pośrednictwem internetu. Proceder ten był istotnym czynnikiem zmniejszającym sprzedaż.

W październiku dokonano zmian w kierownictwie, powierzając stanowisko dyrektora generalnego Alainowi Levy i czyniąc go odpowiedzialnym za reorganizację spółki. Od tego czasu anulowano umowy z niektórymi wykonawcami oraz zwolniono część pracowników. Obecnie postanowiono zredukować personel o 1800 osób, dzięki czemu firma spodziewa się ograniczyć koszty o 98,5 mln funtów (140 mln USD) rocznie. Większość zwolnień ma nastąpić jeszcze w tym miesiącu, a reszta do końca września.

W ciągu ostatnich sześciu miesięcy EMI Group dwukrotnie korygowała w dół prognozy, dotyczące wyników finansowych w bieżącym roku obrachunkowym. Obecnie przewiduje się, że zysk przed opodatkowaniem i z pominięciem jednorazowych pozycji wyniesie około 150 mln funtów. Dywidenda ma być zmniejszona o połowę, do 8 pensów na akcję.

Spółka planuje w bieżącym roku emisję obligacji o wartości 500 mln funtów, aby zastąpić krótkoterminową pożyczkę uzyskaną od pięciu banków brytyjskich i zagranicznych. Tymczasem instytucje te przygotowują dla EMI Group linię kredytową w wysokości 800 mln funtów