Reklama

Wcale nie tak dobrze

Indeksy światowych rynków akcji zanotowały minimalne spadki. Najbardziej ucierpieli inwestorzy japońscy, gdyż Nikkei 225 zniżkował o 1%. Indeksy amerykańskie i europejskie zachowały się podobnie. Wyjątkiem był najszerszy amerykański indeks Wilshire 5000*, który zyskał symboliczne 0,1%.

Publikacja: 23.03.2002 08:48

USA w bezruchu

Amerykańskie rynki akcji zastygły w bezruchu. Oznacza to, że pozytywne i negatywne informacje w odczuciu inwestorów równoważą się. Z jednej strony, sygnały zbliżającego się ożywienia są coraz bardziej ewidentne. Pojawiają się nawet wypowiedzi, że w pierwszym kwartale tego roku PKB wzrośnie w tempie 5%.

Przypomina to najlepsze czasy z lat 1999-2000, kiedy w takim tempie rozwijała się gospodarka. Po raz pierwszy od roku wzrosła wielkość zapasów, jakie trzymają amerykańskie korporacje w swoich magazynach. W styczniu zapasy zwiększyły się o 0,2% i jest to pierwszy ruch w górę od grudnia 2000 roku. Sektor przedsiębiorstw również wykazuje oznaki wychodzenia na prostą. Produkcja przemysłowa wzrosła po raz pierwszy od 18 miesięcy (wzrost o 0,3%). Jeszcze lepiej jest w sektorze technologicznym, ponieważ produkcja przemysłowa zwiększyła się o 1,2% w lutym. Wydatki konsumpcyjne rosną, wskaźniki nastrojów konsumentów świadczą, że optymistycznie postrzegają oni przyszłość. Gdyby wziąć pod uwagę tylko te dane, należałoby oczekiwać, że rynki akcji za oceanem czeka okres poprawy koniunktury.

Czynnik ryzyka

Niestety, tak oczywiste wnioski byłyby dezorientujące, ponieważ nie brak również informacji negatywnych, stanowiących czynnik ryzyka dla inwestorów. Na wykresach amerykańskich rynków akcji widać oznaki słabości strony popytowej. S&P 500 bez powodzenia zmagał się w marcu z oporem na wysokości 1180 pkt. Po raz trzeci próba ta okazała się bezowocna (wcześniej fiasko testu tego oporu miało miejsce w grudniu 2001 i styczniu 2002 r.). Podobnie zresztą zachowuje się jeszcze szerszy indeks - Wilshire 5000. 11 000 pkt. jest barierą nie do pokonania. Fala ożywienia, zainicjowanego w lutym tego roku, nie doprowadziła Nasdaq Composite nawet do wierzchołka lokalnego na wysokości 2050 pkt. To oznaka, że na rynku technologicznym działo się najgorzej. Zmalała także aktywność kupujących blue chips. Średnią przemysłową (DJIA), która jako jedyna z amerykańskich indeksów przełamała szczyt styczniowy (10 300 pkt.), na dobre zatrzymał opór w postaci maksimów lokalnych z czerwca i lipca 2001 roku (10 700 pkt.).

Reklama
Reklama

Nieco lepsze zachowanie średniej przemysłowej w perspektywie minionych dwóch miesięcy jest niepokojące. S&P 500 i Wilshire 5000 (indeksy rynku szerokiego) nie przełamały szczytów styczniowych. DJIA (indeksowi rynku wąskiego) udało się dokonać tej sztuki. Lepsza koniunktura na indeksie wąskiego rynku nie wróży niczego dobrego. Świadectwem trwałości wzrostów jest sytuacja, kiedy rosną kursy wszystkich spółek, bez względu na ich kapitalizację (od największych do najmniejszych). W Ameryce tego zabrakło. To każe powątpiewać, że mimo coraz lepszych wiadomości makrorynki akcji będą rosły.

Nadmierny optymizm

Kolejnym czynnikiem, który nakazuje zachować ostrożność, jest nadmierny optymizm wykazywany przez inwestorów. Spadki w styczniu tego roku rozpoczęły się, kiedy w sondażach opinii publicznej przeważały nastroje "bycze". Obecnie znowu przewaga optymistów jest zdecydowana. Niedźwiedzie pozostają w mniejszości. Sondaż Consensus Inc. wskazuje, że prawie 60% inwestorów oczekuje wzrostów. Większość nie ma racji, co znaczy, że należy oczekiwać raczej spadków niż wzrostów.

Nie tylko analiza techniczna generuje sygnały, że poprawa koniunktury w gospodarce nie przełoży się na wzrosty na rynkach akcji. Warto przyjrzeć się w tym miejscu wycenom rynkowym akcji. Wiadomo powszechnie, że giełda dyskontuje przyszłość gospodarki. Im ta przyszłość lepsza, tym bardziej uzasadnione są wyższe wyceny. Na poziomie spółek wygląda to tak: im większa dynamika zysków, tym bardziej usprawiedliwione są wysokie wartości wskaźników rynkowych. Historyczne P/E trzykrotnie przewyższa szacowaną przez większość dynamikę wzrostu EPS (wskaźnik PEG). Jeszcze nigdy w historii Stanów Zjednoczonych rynek nie wyceniał tak optymistycznie przyszłych zysków spółek. To kolejny argument, przekonujący, że mimo poprawy sytuacji w gospodarce rynki akcji za sprawą wyżyłowanych wycen nie rozpoczną hossy.

* Wilshire 5000 - najszerszy amerykański indeks rynku akcji, obejmujący 6500 spółek. Indeks ten jest obliczany od 1974 roku przez Wilshire Associates. Na koniec lutego 2002 r. skupiał spółki o łącznej kapitalizacji 12,4 bln USD (125% PKB Stanów Zjednoczonych). Średnie wskaźniki rynkowe spółek indeksu wynosiły: P/E 33,3, P/BV 6,08, stopa dywidendy 1,35%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama