Kierownictwo tej drugiej co do wielkości, po PricewaterhouseCoopers (PwC), firmy w branży, obawia się, że warunki niektórych porozumień zagranicznych spółek Andersena z jej rywalami - KPMG, PwC oraz Ernst&Young - mogą zagrozić konkurencyjności.
Deloitte przygląda się negocjacjom i jeśli jego obawy potwierdzą się, wniesie skargę na forum instytucji regulujących rynek usług audytorskich.
Większość firm działających za granicą pod szyldem Andersena chce połączyć się z KPMG, ale spółka operująca w Chinach i Hongkongu postawiła na alians z PwC, natomiast rosyjski i nowozelandzki Andersen wybrał Ernst&Young. Jim Copeland, szef Deloitt&Touche, szczególnie obawia się o rynek chiński i niemiecki.
Zagraniczne placówki Andersena liczą, że alianse z rywalami pozwolą im uniknąć skutków afery Enrona. Na froncie amerykańskim, w Dallas, odbyła się wstępna runda negocjacji, podczas której prawnicy Andersena oraz akcjonariuszy i pracowników Enrona negocjowali warunki ugody. Według informatorów agencji Bloomberga, nie osiągnięto znaczącego postępu. W lutym Andersen oferował im 750 mln USD, a później zmniejszył tę kwotę do 375 mln USD.
Sytuacja tej najmniejszej firmy z audytorskiej "wielkiej piątki" jest coraz trudniejsza. Zarzut utrudniania śledztwa postawił jej wymiar sprawiedliwości. Przed upadłością próbuje ją uratować Paul Volcker, były prezes amerykańskiego banku centralnego, który stanął na czele niezależnego komitetu nadzoru. Proponuje on, aby temu gremium powierzono kontrolę nad Andersenem. Pomysł ten spodobał się kierownictwu firmy, ale nie będzie mógł być zrealizowany, jeśli wymiar sprawiedliwości nie odstąpi od swoich zamiarów.